Wygrana Heat w Bostonie!

Dodano: 10 maja 2011 09:27
Wygrana Heat w Bostonie!
Cezary Szwarc, Informacja własna
Obraz własny

Pojedynku numer cztery serii między Boston Celtics, a Miami Heat nie udało rozstrzygnąć się w regulaminowym czasie gry i dopiero dogrywka wyłoniła zwycięzców, czyli przyjezdnych z Florydy, którzy wygrali 98-90 i doprowadzili do stanu 3-1 w całej rywalizacji.

Heat już od początku meczu wprowadzili pewną zmianę, która miała pomóc im w dowiezieniu przełomowego zwycięstwa w Bostonie. Mianowicie na pozycji centra zamiast Zydrunasa Ilgauskasa pojawił się Joel Anthony, który od początku tej serii zaliczał nieprawdopodobne mecze z ławki rezerwowych. Zmiana w pierwszej piątce nie pomogła jednak Heat w grze zaraz po pierwszym gwizdku... W otwierającej spotkanie kwarcie mieliśmy możliwość oglądania popisu defensywy Celtics, która zmuszała rywali do strat i bardzo trudnych, a w efekcie często niecelnych rzutów przez ręce. Po drugiej stronie parkietu litości nie miał z kolei Paul Pierce, który swoimi 14 punktami w pierwszej odsłonie poprowadził swój team do wyniku 31-28. W kolejnej "ćwiartce" przyjezdni trzymali się wciąż kilka punktów za Celtami, jednak powoli zaczynali odnajdywać dziury w defensywie gospodarzy i w końcu zaczęli podnosić swoją żenującą skuteczność z poprzedniej dwunastki. Na kilka minut przed zakończeniem pierwszej połowy na parkiecie pojawił się długo wyczekiwany Udonis Haslem, który przez kontuzję stopy był poza grą od listopada 2010 roku. Popularny U.D nie wszedł jednak dobrze w rytm gry. Szybko złapał dwa faule, po czym pokłócił się z jednym z arbitrów i z dodatkowym przewinieniem technicznym wylądował na ławce rezerwowych, gdzie został już do końca spotkania. Na starcie drugiej połowy obie drużyny zaprezentowały świetną defensywę i przez dłuższy czas tak i jednym, jak drugim był naprawdę ciężko o zdobywanie oczek. Wtedy przebudził się jednak Dwyane Wade, który w kilku akcjach bez problemu dostał się pod kosz Celtics i w statystyce punktowej zaczął gonić LeBrona Jamesa, który przewodził dziś Heat pod tym względem. Ostatnią część spotkania goście rozpoczęli i tak ze stratą czterech oczek, jednak szybko do roboty zaczęli brać się LBJ i D-Wade, których obrona gospodarzy nie potrafiła powstrzymać bez fauli. Nie była to jednak taktyka skuteczna jak niegdyś Hack-a-Shaq, bowiem obaj gwiazdorzy z Florydy trafiali dziś z linii rzutów wolnych na skuteczności 21/23 z czym na 100% (9/9) trafiał James. Podopieczni Erika Spoelstry szybko doprowadzili więc do wyrównanej końcówki, w której niesamowita trójka LeBrona, w oodpowiedzi na podobny rzut Raya Allena i świetna obrona Króla Jamesa na Paulu Pierce'ie przy próbie rzutu o zwycięstwo (nie trafiony) doprowdziła do dogrywki.  W niej dużo młodsza piątka Heat miała więcej energii i bez większych problemów doprowadziła do zwycięstwa 98-90, a bardzo ważne rzuty w końcówce zaliczyli jeszcze pozostali gracze Big 3 z Miami – Wade – za trzy nad Delonte Westem i Chris Bosh - dobitka rzutu LeBrona Jamesa. W ogólnym rozrachunku LBJ, C.B. i „Flash” zaliczyli odpowiednio 35, 20 i 28 oczek, przy czym numer #6 dorzucił do swojego dorobku jeszcze 14 zbiórek i 2 asysty, Bosh dołożył 12 „desek”, a Dwyane 9 zbiórek i 4 kluczowe podania. W ekipie pokonanych najlepiej spisał się Paul Pierce, który zaliczył 27 punktów, 8 zbiórek i 3 asysty. 17 oczek dorzucił jeszcze supersnajper – Ray Allen, a nie grający już w dogrywce przez wyraźne przemęczenie kontuzjowanego łokcia, Rajon Rondo zanotował 10 oczek i 5 asyst.
Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp