Atlanta doprowadza do remisu
Dzisiejszej nocy byliśmy świadkami totalnej deklasacji ubiegłorocznych mistrzów, Los Angeles Lakers. Nie był to jednak jedyny mecz zaplanowany na ten dzień. Po doskonałej końcówce Atlanta Hawks pokonała na własnym parkiecie faworyzowane Chicago Bulls i doprowadziła do remisu w serii pomiędzy tymi drużynami.
Gospodarze pokonali Byki 100:88.
Mecz rozpoczął się od bardzo miłego akcentu, ponieważ z okazji Dnia Matki, mamy poszczególnych koszykarzy zostały obdarowane bardzo ładnymi wiązankami. Wprowadziło to bardzo rodzinną i przyjemną atmosferę, więc każdy ze zgromadzonych kibiców chętnie przystąpił do oglądania pojedynku z udziałem swoich ulubieńców.
Spotkanie od samego początku było bardzo wyrównane. Żadna z drużyn nie potrafiła wypracować znaczącej przewagi i wynik przez większość pojedynku oscylował w granicach remisu. Można pokusić się o stwierdzenie, że aż do ostatniej kwarty wyłonienie zwycięzcy było sprawą otwartą i każda z drużyn miała szanse na końcowy sukces. Przed ostatnią częścią meczu na minimalne prowadzenie wyszli koszykarze Chicago Bulls, jednak nie cieszyli się z niego zbyt długo. Jeszcze na 5 minut przed zakończeniem meczu nic nie wskazywało na końcowe rozstrzygnięcie. Jak to miało miejsce we wcześniejszej fazie meczu, obie drużyny grały bardzo równo i nieustannie była prowadzona walka kosz za kosz. Wszystko przybrało inny obrót, kiedy to po raz kolejny fantastycznie zaprezentował się Smith oraz Teague. Liderzy Atlanty wzięli na siebie odpowiedzialność i zaczęli grać jak w transie, regularnie powiększając przewagę swojego zespołu. Bezradny był "świeżo upieczony" Rose czy Noah, którzy mogli się tylko przyglądać kolejnym doskonałym akcjom swoich rywali. Zawodnicy Hawks bez najmniejszych problemów wchodzili pod kosz i zdobywali kolejne bardzo ważne punkty. Tym samym, gospodarzom udało doprowadzić się do remisu w tej serii i sprawa awansu jest ciągle otwarta.Kolejny bardzo dobry mecz rozegrał gwiazdor Chicago Bulls, Derrick Rose. Pierwszy rozgrywający Byków uzyskał efektowne double-double, dzięki zdobytym 34 punktom i 10 asystom. Nareszcie niezły mecz rozegrał jeden z najlepiej opłacanych koszykarzy Chicago, Carlos Boozer. Skrzydłowy Bulls zgromadził na swoim koncie 18 "oczek" i zebrał 6 piłek. Kluczowy w walce pod tablicami okazał się niepierwszy raz Joakim Noah, który jedenastokrotnie zebrał piłkę spod tablicy. Joakim nie był jednak tym razem zbyt przydatny w ofensywie, ponieważ udało mu się zdobyć jedynie 6 punktów.Bohaterem gospodarzy niewątpliwie był Josh Smith, który otarł się o triple-double. Skrzydłowy Hawks zgromadził na swoim koncie 23 punkty, 16 zbiórek oraz 8 asyst. W ofensywie bardzo dobrze spisali się również Johnson oraz Horford, którzy zdobyli odpowiednio 24 i 20 "oczek". Nieźle z ławki zagrał Pachulia, którzy na przestrzeni niecałych 26 minut zdołał zebrać 9 piłek i rozdać 2 kluczowe podania. Drugi raz z rzędu poniżej oczekiwań zaprezentował się Crawford, który uzyskał 12 punktów i zanotował zaledwie jedną zbiórkę !Spotkanie numer pięć zostanie rozegrane w Chicago.