Grizzlies wychodzą na prowadzenie po dogrywce!
Przed spotkaniem wszyscy jak mantrę powtarzali "to najważniejszy mecz nie tylko w historii tej organizacji, ale najważniejszy mecz w historii miasta". Zespół z miasta Elvisa Presley'a nigdy nie był tak wysoko w rozgrywkach NBA, a ma przecież szansę na jeszcze więcej.
Chociaż podopiecznie Lionela Hollinsa potrzebowali do tego dogrywki, ale ostatecznie pokonali Oklahoma City Thunder 101:93.
Presja i stawka meczu numer trzy zdecydowanie przytłoczyła Grizz, bo zaczęli go fatalnie. OKC narzucili swój styl gry, a gospodarze nie mieli rytmu w ofensywie. Dzięki temu goście prowadzili 5:0 i 13:5. Potem jednak do roboty wzięli się podkoszowi Memphis. Po raz kolejny świetnie zagrał duet Marc Gasol i Zach Randolph. To oni szybko zniwelowali straty i nawet wyprowadzili swój zespół na prowadzenie 16:15. Mecz z początku był wolny i zdominowany przez faule.
Od drugiej kwarty przewagę budować zaczęli jednak Thunder. Westbrook i Durant dobrze funkcjonowali w ataku i do połowy czwartej kwarty utrzymywali około 10-12 zapasu. Wtedy jednak coś złego stało się z ich egzekucją. Nie trafiali praktycznie nic. W kilka minut Memphis przy aplauzie kibiców odrobili całą stratę. Przy remisie po 86 szans na wygranie spotkania w samej końcówce nie wykorzystali Kevin Durant i Zach Randolph.
Dogrywka była już teatrem jednego aktora. Grizzlies. Podopieczni Scotta Brooksa chyba żałowali trochę roztrwonionej przewagi, ale i nadal trwał ich ofensywny impas. Absolutnie nic im nie wpadało, a gospodarze grali swoje.
Memphis Grizzlies do zwycięstwa poprowadził znów niesamowite Zach Randolph. "Z-Bo" miał po 21 punktów i zbiórek. Mike Conley i OJ Mayo dołożyli po 18 "oczek". Z kolei w zespole przyjezdnych górował "dynamic duel". Westbrook miał 23, a Durant 22 punkty.
Poważnym błędem Thunder było to, że ich lider, KD, nie dostawał praktycznie w ogóle piłek w ataku w końcówce oraz w dogrywce. W tym czasie rzuty z 6-7 metra oddawał chociażby Serge Ibaka (który swoją drogą zablokował rywali 6 razy)...
"Myślę, że sposób, w który wróciliśmy do tego meczu był cudowny" - mówił Hollins. "Przegrywaliśmy już 16 punktami, więc to jest super zwycięstwo. Dzięki łaskawemu Bogu mogliśmy jednak to wszystko odrobić."
"Ciężka porażka. Chciałbym pozostać optymistą, ale to była ciężka porażka. Ciężka. Mieliśmy 13 punktów przewagi w czwartej kwałcie i dobrze nam szło...to jest trudne."