Celtics dotrzymują słowa - Heat przegrywają w Bostonie

Dodano: 8 maja 2011 08:55
Celtics dotrzymują słowa - Heat przegrywają w Bostonie
Cezary Szwarc, Informacja własna
WikiMedia

W koszykówce, jak i w wielu innych sportach często nie liczą się umiejętności, ale poświęcenie i zaangażowanie jaki wkładamy w grę. Dziś Celtics do swoich wspaniałych i znanych nam już umiejętności dołożyli jeszcze te dwa dodatkowe czynniki, dzięki czemu stworzyli mieszankę wybuchową i z łatwością pokonali Miami Heat 97-81.

Przed Game 3 Kevin Garnett zapowiadał, że ten mecz to będzie powrót dawnych Celtów. Natarcie miejscowych rozpoczął jednak Paul Pierce, który zdobył osiem z pierwszych dziesięciu punktów swojego zespołu i wyprowadził ich na pierwsze - małe - prowadzenie. Kolejnym ruchem miejscowych było wypuszczenie na boisko Shaquille'a O'Neala, który już w pierwszym kontakcie zpiłka zaliczył dwa oczka po rzucie „reverse'em”. Shaq w całym pojedynku zagrał tylko nieco ponad 8 minut i uzbierał na swoim koncie wspomniane dwa oczka i jedno kluczowe podanie. Na starcie drugiej dwunastki uruchomił się nieco LeBron James, który wyprowadził Heat na pierwsze prowadzenie w meczu. Do odskoczenia rywali na bezpieczną odległość nie chciał jednak dopuścić Garnett, który po kilkuminutowym odpoczynku wrócił do gry i od razu przejął nad nią kontrolę. Do końca pierwszej połowy podkoszowy z pomocą kolegów zmniejszyli prowadzenie „Żaru” do zaledwie dwóch oczek i do szatni obie ekip schodzili z wynikiem 44-46. Prawdziwy „run” Celtics zaliczają jednak dopiero po motywacyjnej mowie trenera w przerwie meczu. Po czterech minutach gospodarze prowadzili już róznicą dziesięciu punktów, jednak doszło wtedy do zdarzenia, które mogło momentalnie przekreślić szanse ekipy Doca Riversa w tej serri.  Po akcji Dwyane'a Wade'a, filigranowy rozgrywający – Rajon Rondo, starał się zastawić swojego przeciwnika, jednak mocno popychany przez gwiazdora z Miami runął na parkiet, przy czym niefortunnie podparł się lewą ręką i wyraźnie przeprostował łokieć. Kontuzja wydawa się bardzo poważna, a sam Rondo z grymasem bólu na twarzy szybko powędrował do szatnii. Pod nieobecność swojego playmakera, jeszcze więcej ciężaru gry wzięli na siebie Pierce i Garnett, którzy zwiększyli jeszcze prowadzenie Celtics, a w całym pojedynku zanotowali odpowiednio 27 oczek, 5 zbiórek i 5 asysty i 28 punktów, 18 zbiórek i jedno ostatnie podanie. Na początku ostatniej odsłony wydawało się jeszcze, że Heat mogą nadrobić 11-punktową stratę, jednak ku zaskoczeniu wszystkich z szatni i z ubraną dodatkową opaską na lewym łokciu wybiegł Rondo, który od razu dołączył do gry. Zdumieni postawą młodzieńca, który dograł mecz do końca używając tylko prawej ręki, przyjezdni zapomnieli najwyraźniej o stanie starcia. Kiedy się ocknęli i zaczęli myśleć o powrocie do gry, było już zdecydowanie za późno i zdecydowane zwycięstwo w game 3 – 97-81 powędrowało do Celtów. „Jednoręki bandyta” jak to określili Rajona komentatorzy, kiedy ten w połowie czwartej kwarty wybrał piłę jednemu z rywali, przekozłował prawie całe boisko i skończył akcję wsadem, używający tylko prawej kończyny górnej, w przekroju całego spotkania zapisał 6 oczek i 11 asyst. Zawiedli za to gwiazdorzy „Żaru”. Wśród Wielkiej Trójki z Florydy najlepiej spisał się D-Wade za swoimi 23 punktami, 6 zbiórkami i 7 asystami. Dużo gorzej pojedynek potoczył się jednak dla LeBrona Jamesa i Chrisa Bosha. Pierwszy z panów zaliczył bowiem 15 oczek na słabej skuteczności (6/16 z gry), dodając do swojego dorobku jeszcze 7 zbiórek i 4 asysty, a C.B. zanotował tylko 6 punktów i 5 zbiórek. Na słowa uznania, mimo porażki w ekipie Erika Spoelstry zapracował sobie dziś jednak rezerwowy – Joel Anthony, który w 36 minut gry zaliczył 12 oczek i 11 zbiórek.
Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp