Mavericks ponownie za mocni dla mistrzów
Dallas Mavericks potrafili przezwyciężyć chwilowy kryzys z czwartej kwarty i ponownie ograli mistrzów NBA Los Angeles Lakers przejmując całkowicie kontrolę nad serią półfinałową konferencji zachodniej.
Tym razem Mavs wygrali mecz 98:92 pokazując niezwykły charakter w ciężkich chwilach czwartej kwarty, kiedy Lakers wyszli na ośmiopunktowe prowadzenie.
Pierwsza kwarta meczu pokazała, że Lakers wyciągnęli wnioski w poprzednich porażek i postanowili wykorzystać swoje przewagi do maksimum. Już w pierwszych akcjach większość piłek kierowana była pod kosz do Andrew Bynuma, który w pierwszej kwarcie rzucił 8 punktów. Znakomicie grał także drugi podkoszowy Lakers Pau Gasol, który po pierwszych 12 minutach miał na swoim koncie 5 oczek. Na wszystkie pomysły Phila Jacksona ijego podopiecznych Mavs mieli jednak jedną odpowiedź Dirka Nowitzkiego, który tego wieczoru był nie do zatrzymania już w pierwszej kwarcie niemiec rzucił 11 punktów pokazując, że interesuje go tylko zwycięstwo w tym spotkaniu. Dzięki grze Nowitzkiego to Mavs prowadzili po pierwszej kwarcie 29:27.
W drugiej części gry Mavs uzyskali lekką przewagę nad gośćmi, jednak znakomita końcówka kwarty pozwoliła Lakers nie tylko na odrobienie sześciopunktowej straty, ale na wyjście na prowadzenie. Po pierwszych 24 minutach to Lakers prowadzili 51:47.
Trzecia kwarta to najbardziej wyrównana część gry. Oba zespoły doskonale zdawały sobie sprawę, że ewentualna strata przed decydującą odsłoną może okazać się czynnikiem, który zadecyduje o zwyciestwie w tym spotkaniu. Ostatecznie to Lakers wygrali tę część gry dwoma punktami i przed decydującą odsłoną prowadzili 72:66.
Początek czwartej kwarty to lekka dominacja Lakers, którzy po niespełna trzech minutach gry osiągnęli ośmiopunktową przewagę. W tym momencie wydawało się, że Lakers mają ogromną szansę na przełamanie złej passy jednak jak się okazało Mavs nie zamierzali złożyć broni. Przez kolejne 6 i pół minuty to Mavs zdominowali grę wygrywając tę część kwarty aż 16:8 i doprowadzając do remisu 87:87. Ostatnie minuty gry to spokojna gra Mavs, którzy konsekwentnie powiększali przewagę, aby ostatecznie wygrać mecz 98:92.
W pomeczowych komentarzach Trener Mavs Rick Carlisle powiedział głośno to co wszyscy z pewnością widzieli i myśleli: "To był ciężki mecz. W czwartej kwarcie przegrywaliśmy ośmioma. Wtedy co tu dużo mówić Dirk Nowitzki pozwolił nam wygrać to spotkanie. Wszystko co się zdarzyło od tego momentu to jego zasługa. Albo sam trafiał, albo podawał do otwartych kolegów, którzy trafiali za dwa czy trzy. To było niewiarygodne." Carlisle podkreślił także zasługę kibiców, którzy w przeciwieństwie do kibiców z Los Angeles nawet na chwilę nie zwątpili w swoich idoli i dopingowali ich znakomicie od pierwszego do ostatniego gwizdka.
Dirk Nowitzki w meczu rzucił 32 punkty i miał 9 zbiórek. Do tego znakomicie zagrali rezerwowi Jason Terry i Predrag Stojakovic. Pierwszy rzucił 23 a drugi 15 punktów. Po stronie Lakers najlepszym zawodnikiem był Andrew Bynum zdobywca 21 punmtów i 10 zbiórek.
Przegrywanie w serii 0-3 oznacza koniec serii. Jeszcze nigdy żadnej ekipie w całej historii NBA nie udało się powrócić i wygrać rywalizacji, gdy przegrywała 0-3. Czy Lakers są w stanie stać się pierwszą taką drużyną. Jeżeli ktokolwiek jest w stanie to zrobić to właśnie drużyna prowadzona przez Phila Jacksona, który w tej lidze dokonał rzeczy, które 30 lat temu wydawały się niemożliwe. Sam Jackson na konferencji był bardzo spokojny i powiedział dokładnie to samo co po meczu numer dwa: "Musimy wygrać kolejny meczi to będzie pierwszy krok do kolejnych wygranych." Czy to jest możliwe - zobaczymy już w niedzielę, kiedy Mavs i Lakers zagrają w meczu numer cztery.