Kolejna niespodzianka- Chicago pokonane
Nikt nie może powiedzieć, że tegoroczna faza play-off jest nudna. Dzisiejszej nocy byliśmy świadkami kolejnej niespodzianki, a mianowicie faworyzowane Chicago Bulls przegrało na własnym parkiecie z największą rewelacją tej części sezonu, Atlantą Hawks. Przyjezdni wygrali to spotkanie 103:95 i są na bardzo korzystnej pozycji przed meczami we własnej hali.
Mecz zaczął się od bardzo miłego akcentu, ponieważ nagrodę za najlepszego trenera tego sezonu otrzymał szkoleniowiec gospodarzy, Tom Thibodeau. Niestety gospodarze musieli szybko powrócić na ziemię, bo już od samego początku spotkania swój styl narzucili koszykarze Atlanty. Przyjezdni bardzo szybko wyszli na prowadzenie, którego nie oddali aż do trzeciej kwarty. Bulls mieli ogromne problemy z upilnowaniem liderów Atlanty, którzy bez problemów znajdowali łatwą drogę do kosza. Podopieczni Larry'ego Drewa stwarzali świetne akcje, dzięki czemu nie mieli większego problemu ze zdobywaniem punktów. Na przerwę zawodnicy schodzili przy jednopunktowym prowadzeniu Atlanty. Po powrocie na parkiet było widać ogromne zaangażowanie w szeregach gospodarzy, którzy musieli otrzymać porządną reprymendę od "świeżo upieczonego" trenera roku. "Byki" szybko weszły w odpowiedni rytm i w błyskawicznym tempie przejęły inicjatywę. Derrick Rose w nieprawdopodobny sposób wbijał się pod kosz i bez problemu mijał kolejnych obrońców, którzy zupełnie nie potrafili powstrzymać gwiazdora gospodarzy. Radość kibiców zgromadzonych w Chicago nie trwała jednak długo. Do odpowiedniego rytmu powrócił Joe Johnson, który tego wieczoru był po prostu nie do powstrzymania. Johnson był w fantastycznej dyspozycji i trafiał praktycznie z każdej pozycji. Tym samym, Atlanta w błyskawicznym tempie nadrobiła straty i ponownie zdołała wyjść na prowadzenie. W ofensywnie przyjezdnych doskonale spisywał się również Jamal Crawford, który potrafił trafić w kluczowym momencie i tym samym powiększyć przewagę swojego zespołu. Ostatnia część meczu była bardzo nerwowa. Gospodarze za wszelką cenę chcieli wygrać i żaden z koszykarzy Chicago nie przebierał w środkach. Bardzo dobrze spisywał się Luol Deng, który godnie wspierał Rose'a w zdobywaniu kolejnych punktów. Nieźle zaprezentował się również Boozer, który nie odpuszczał pod tablicami i walczył dosłownie o każdą piłkę. Emocji nie potrafił powstrzymać Joakim Noah. Po niecelnym "wsadzie" Joakim bardzo się zdenerwował, ponieważ był przekonany, że podczas jego próby wsadzenie piłki do kosza był faulowany. Noah reagował bardzo żywiołowo i został ukarany faulem technicznym. Nic nie robili sobie z tego koszykarze Atlanty, którzy utrzymywali swój styl gry i nie pozwolili "Bykom" na nadrobienie strat. Liderzy Hawks regularnie punktowali i poprowadzili swoją drużynę do bardzo efektownego zwycięstwa. Na kilka sekund przed końcem spotkania, kiedy wynik meczy był już przesądzony, Derrick Rose kolejny raz na przestrzeni krótkiego czasu skręcił lewą kostkę. Uraz nie wyglądał na poważny, jednak nie wiadomo jaki będzie miał wpływ na kolejne występny lidera Chicago.
W szeregach gospodarzy najlepiej zaprezentował się Derrick Rose. Rose uzbierał na swoim koncie 24 punkty, 5 zbiórek i 10 asyst. Warto dodać, że większość kluczowych podań było wyjątkowo efektowne i każde z nich wywoływało ogromny aplauz na widowni. Bardzo dobrze zagrał również Luol Deng, który zdobył 21 punktów oraz zebrał 6 piłek. Poniżej oczekiwań zaprezentował się natomiast Joakim Noah, który uzbierał 11 "oczek" i dziewięciokrotnie zebrał piłkę spod tablic.
W zespole Atlanty fantastycznie zagrał Joe Johnson. Johnson zdobył 34 punkty (5/5 za 3!), zebrał 4 piłki i rozdał 3 kluczowe podania. Z ławki bardzo dobrze zaprezentował się Jamal Crawford, który uzbierał na swoim koncie 22 "oczka". Na tablicach znakomicie walczył Al Horford. Podkoszowy Atlanty zebrał aż 13 piłek i dołożył do tego 9 punktów.