Heat po raz pierwszy!

Dodano: 2 maja 2011 01:18
Heat po raz pierwszy!
Cezary Szwarc, Informacja własna
Obraz własny

Miami Heat wygrali z Boston Celtics 99-90 na otwarcie drugorundowej serii playoffs na wschodzie. Do zwycięstwa ekipę gospodarzy w dużym stopniu przybliżyło 38 puntków Dwyane Wade'a, jednak najważniejszym pozytywnym czynnikiem okazała się nieustępliwa obrona, która wyraźnie ograniczyła dziś podkoszowych ze stanu Massachusetts.

Stracie lepiej rozpoczęli gospodarze, dla których co chwilę kolejne punkty zdobywał Wade. Z czasem jednak ich przewaga zaczęła topnieć, głównie za sprawą problemów z faulami, przez które boisko po kilku minutach gry musiał już opuścić (dla bezpieczeństwa) Chris Bosh, a pod koniec dwunastki nawet LeBron James. Wydawało się, że nieznaczna – 6-punktowa różnica z pierwszej odsłony zostanie zupełnie zniwelowana w kolejnej części, kiedy w team'ie „Żaru” na boisku pozostaną już praktycznie sami rezerwowi. O dziwo tak się nie stało i już w pierwszych minutach Celtics zostali zaskoczeni dwiema trójkami z rzędu od Jamesa Jonesa, który w tej „ćwiartce” rzucił ich łącznie cztery, a w przekroju całego pojedynku zanotował 25 oczek (5/7 za 3), 3 zbiórki i 3 asysty w 28 minut gry. Po pierwszej połowie zakończonej wynikiem 51-36, podopieczni Doca Riversa wyszli na parkiet bardziej zmotywowani i pomimo czterech szybkich oczek ze strony miejscowych, to oni zaczęli powoli narzucać swoje tempo gry, dzięki czemu zaliczyli run 10-0, który pomógł im zbliżyć się do rywali przed decydującą rozgrywką. Ostatnią „ćwiartkę” rozpoczęło kilka kontrowersyjnych decyzji sędziowskich, jak faule techniczne dla Jamesa Jonesa, Dwyane Wade'a i przede wszystkim wyrzucenie z meczu Paula Pierce'a, który  postanowił wymienić kilka słów z „Flashem” po swoim faulu w ataku, podczas stawiania nielegalnej zasłony. Celtics nie zrazili się jednak tą stratą i z pomocą Rajona Rondo i Raya Allena konsekwentnie zbliżali się do zespołu z Miami. Kluczowym zagraniem potyczki okazała się akcja, w której Celtics mogli dojść rywali na 8 lub nawet 7 punktów, jednak Rondo wbiegając pod kosz nie zauważył za swoimi plecami LeBrona Jamesa, który sprytnie wybrał mu piłkę spod ręki. Dosłownie sekundę później Spalding frunął już przez całe boisko do D-Wade'a, któremu nie pozostało nic innego jak zdobyć dwa oczka sam na sam z koszem. Ta akcja zdemotywowała przyjezdnych i ostatecznie przerwała ich pogoń. W ekipie zwycięzców najlepiej spisali się wspomnieni Dwyane Wade (38pkt, 1zb i 5ast.), James Jones i  LBJ, który jak zawsze zagrał bardzo wszechstronnie notując 22 oczka, 6 zbiórek i 5 kluczowych podań. Dwunastoma „deskami” swoją drużynę wspomógł jeszcze Bosh, który do swojego dorobku dołożył jeszcze 7 punktów. Wśród pokonanych najlepszym zawodnikiem byli Ray Allen ze swoimi 25 oczkami (5/8 za 3) i Pierce – 19 punktów i 7 zbiórek. Ograniczeni przez defensywę Heat zostali z kolei wysocy – Kevin Garnett zaliczył 6 oczek na skuteczności 3/9 z gry i 8 zbiórek, a Jermaine O'Neal zdobył o trzy punkty więcej (3/6 z gry), jednak zebrał tylko 3 piłki pod koszami. 
Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp