Czy Memphis dadzą radę?
Zapomnijcie na chwilę o Boston Celtics i Miami Heat. Zapomnijcie też o Lakers i Dallas, gdyż dzisiaj naprzeciwko siebie staną Memphis Grizzlies i San Antonio Spurs. Dlaczego to takie ważne?
Chociażby z tego powodu, iż „Niedźwiadki” stają przed ogromną szansą przejścia do historii NBA. Do tej pory zdarzyło się tylko trzykrotnie, aby zespół z ósmego miejsca w Konferencji zdołał pokonać pierwszą rundę playoffs.
Po raz pierwszy dokonali tego sensacyjnie Nuggets w 1994 roku, kiedy na ich drodze stanęli faworyzowani Seattle Supersonics z Gary Paytonem i Shawnem Kempem. Po raz drugi świat zadziwili Knicks 1999 roku, kiedy po słabym sezonie regularnym pokonali Miami Heat, a potem dotarli do finałów, w których następnie ulegli Spurs. W 2007 roku szok przeżyli wszyscy w Dallas, kiedy Golden State Warriors napędzane przez Barona Davisa rozbiło najlepsze w sezonie zasadniczym Mavericks (67:15).
Tym razem to Grizzlies stają przed szansą sprawienia ogromnej niespodzianki. A jest to tym bardziej godne pochwały, gdyż w swoim składzie brakuje ich najlepszego strzelca z sezonu regularnego – Rudy Gaya.Kto zatem jest motorem napędowym drużyny? Przede wszystkim kolektyw, zespół jako całość, który prezentuje świetną rotację dzięki ich trenerowi Lionelowi Hollinsowi.
Myślę, że wiele dało nam pierwsze zwycięstwo nad Spurs, kiedy uwierzyliśmy w siebie, że jesteśmy w stanie ich pokonać. Gdybyśmy pomyśleli po tamtym spotkaniu inaczej, musiałoby być z nami coś nie tak. Niewiele zabrakło też nam w drugim starciu, kiedy nasza sytuacja mogła być już komfortowa.Hollins twierdzi, że zna odpowiedź na zatrzymanie rywala.Oni mają kapitalnych graczy na obwodzie, skąd są w stanie zagrażać raz po raz. Ograniczenie poczynań graczy obwodowych Spurs to już połowa sukcesu. Kolejną sprawą jest zatrzymanie Tima Duncana, który wewnątrz jest bardzo groźny tak po jednej stronie boiska jak i po drugiej. Trzecią ważną rzeczą jaką musieliśmy u nich wyeliminować, to ich podania do kontrataków, gdzie sieją zabójcze spustoszenie.
W odpowiedzi na szorstkie traktowanie Duncana przez dużo młodszego Gasola – Hollins odpowiada:Obaj są silnymi graczami i nie widzę powodu, dla którego mielibyśmy ustępować. Oni tak samo podchodzą do sprawy Zacha Randolpha, więc my nie możemy być dłużni. Poza tym ważną kwestią jest wygranie walki na tablicach, bo jeśli to się udaje przeciwko Spurs, to jest szansa na wygranie serii.Coach Grizzlies chwali także swoich rezerwowych:
To może być dla wszystkich zaskakujące, ale jesteśmy w takim miejscu a nie innym także dzięki nim. Darrel Arthur, OJ Mayo, Shane Battier czy Grevis Vasquez. Szczególnie zaskakuje postawa Arthura, który jest niesamowicie skocznym zawodnikiem. Ich postawa gwarantuje nam coś więcej niż tylko bycie anonimową ekipą z ósmego miejsca w Konferencji Zachodniej. Dzięki takiej grze jesteśmy teraz w takim a nie innym miejscu.Czy Memphis są w stanie pokonać Spurs? Dokonali tego już trzykrotnie, więc czemu nie mieliby dac rady jeszcze raz? A może po raz kolejny błyśnie talentem ktoś ze starej trójki Parker-Manu-Duncan bądź któryś z rezerwowych Poppovicha?Przekonamy się o tym już dzisiejszej nocy, kiedy naprzeciwko siebie staną obie drużyny o 3.00 czasu polskiego.