Zapowiedź serii Heat - Celtics

Dodano: 29 kwietnia 2011 11:08
Zapowiedź serii Heat - Celtics
Hubert Krzywda, Informacja własna
Obraz własny

Nie da się w prosty sposób wskazać faworyta tej serii. Z jednej strony mamy do czynienia z obecnym wicemistrzem NBA, a z drugiej z zespołem który przed sezonem był wskazywany na głównego faworyta do mistrzostwa.  Trudy sezonu dały się jednak we znaki obu ekipom, czy to przez kontuzje, czy też zmęczenie sezonem (Boston) bądź zachwianiami formy (czym raczyli nas niejednokrotnie gracze Miami).

Statystyki z sezonu regularnego też nie mają raczej większego znaczenia. Co prawda bilans wypada lepiej na korzyść Celtics (3:1), jednak ostatni mecz wygrali Heat. W tym miejscu nie wykazywałbym jednak przewagi któregokolwiek z rywali. Także patrząc na statystyki z pierwszej rundy play off można odnieść błędne wrażenie. Wielka czwórka „Celtów” rozegrała w nich bowiem świetną serię, ale pamiętajmy że za przeciwników mieli wobec kontuzji Billupsa i Amar’e jedynie „Melo”, który i tak napsuł im sporo krwi. Należy pamiętać także, że obrona w wykonaniu Knicks to żadna obrona, a w wykonaniu Heat to już wyzwanie dla przeciwnika. Dlatego 50% skuteczności Pierce’a zza łuku i 65% Allena w tym przypadku będzie szalenie ciężko powtórzyć.

Na duże brawa zasłużył za to Rajon Rondo, który obalił mit o słabszej dyspozycji z końca sezonu. Przeciwko Heat powinien być ważnym, jeśli nie najważniejszym ogniwem w zespole „Doca”. O ile oczywiście koledzy z zespołu będą chcieli trafiać po jego zagraniach. Bo  nie wydaje się, aby Chalmers i Bibby byli w stanie go zatrzymać. Pierwszy z nich nie jest jeszcze na tej półce rozgrywających, a drugi mógłby stanowić zagrożenie w formie gdy przywdziewał trykot Kings, a i wtedy nie był zbyt dobrym obrońcą. Poza tym jego najmocniejsza broń, jaką były „trójki” też gdzieś przepadła – 6/28 przeciwko 76ers.

Na pozycjach dwa i trzy zapowiada się ciekawa walka, jednak oceniałbym ją zdecydowanie na korzyść Heat. Po pierwsze Wade i James są młodsi, uniwersalni, zdecydowanie lepiej bronią. I o ile Paul i Ray są do zatrzymania, to w przypadku „Kinga” i „Flasha” należy o tym zapomnieć. Jeśli Celtics liczą wygranie serii na tych pozycjach, to muszą perfekcyjnie ustawiać zasłony – innej rady nie ma.

Osobiście uważam, że najciekawszy pojedynek czeka nas na „czwórce”, gdzie wychodzący z cienia dwóch kolegów Bosh będzie toczył zażartą walkę z ciągle nienażartym i młodym duchem Garnettem. Obaj potrafią nieźle uprzykrzyć życie gierkami słownymi, chociaż bardziej doświadczony KG jest w tym oczywiście mistrzem.

Oba teamy liczą na wzmocnienie ławki w tej serii za sprawą powrotu  do gry Shaqa i Haslema, co podniesie wartość  obu pod tablicami. Jest to szczególnie ważne dla podopiecznych Riversa, którzy po sprzedaniu Perkinsa mogą w końcu dowiedzieć się jak ważna to dla nich strata. Starszy z O’Neal’ów  pewnie nie da tyle siły co „Perk” ale dwadzieścia minut w meczu w jego wykonaniu, szczególnie pod atakowanym koszem może wnieść wiele dla Celtics.Pierwsza piątka „na papierze” nie daje nam obrazu przewagi którejkolwiek z drużyn. A zatem ławka? Niby tak. Bo jest na niej kilka nazwisk, na które warto zwrócić szczególną uwagę. Heat będą liczyć na Haslema, jednak nie wiadomo w jakiej znajdzie się dyspozycji po kontuzji. Jak dotychczas obaj trenerzy korzystali właściwie z usług 8 graczy na placu gry, bowiem występy pozostałych należy uznać jedynie za sporadyczne i niewiele wnoszące do gry.  Celtics mają niewkykorzystanego w pełni Jeffa Greena, Heat mogą być groźniejsi jeśli uruchomią w końcu Millera i House'a. Dyspozycję rezerwowych oceniłbym więc na równi.

Kto zatem wygra serię? Nie podejmę się typowania. Dla Celtics skok do rywalizacji z przeciętnych w tym playoffs Knicks na dużo mocniejszych Heat może okazać się ciężką do pokonania barierą.  Nie wiadomo natomiast co pokażą Heat przeciwko jeszcze mocniejszym niż 76 „Celtom”. Oglądając spotkania z Philadelphią odnosiłem wrażenie, że im dłużej seria trwała, tym ciężej grało się zawodnikom z Florydy, po których wyraźnie było widać, że mają już dosyć tego powoli rozkręcającego się rywala. I nie jest to tylko moje zdanie w tej kwestii.

A jak typujecie Wy, Drodzy Czytelnicy? 

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp