Pierwszy krok za nimi - Miami w drugiej rundzie!
Pierwsza przeszkoda na drodze do tytułu pokonana. Chociaż nie było to może wyważenie drzwi, ale na pewno mocne wejście.
Miami zagrało swoją, defensywną koszykówkę i zakończyło serię zwycięstwem 96:91.
Bardzo niespodziewanie czarnym koniem, który stworzył historię meczu został...Mario Chalmers. Rezerwowy rozgrywający rodem z Alaski zdobył aż 20 punktów, w tym trafił 6/12 rzutów z dystansu, siejąc popłoch wśród podopiecznych Douga Collinsa i pomagając kolegom poprzez rozciąganie obrony i wyciągania Andre Iguodali i Thaddeusa Younga bliżej obwodu. Dwyane Wade dołożył do tego 26 "oczek", a Chris Bosh 22.
Z kolei w ekipie gości tym razem pierwsza piątka zaprezentowała się jako tako w ofensywie, chociaż na kandydatów do tytułu było to wciąż za mało. "Iggy Pop" i Elton Brand zdobyli po 22 punkty.
"Teraz...przygotowujemy się do lunchu" - mówił po meczu LeBron James, mając na myśli kolejną przeszkodę przed nimi.
Miami Heat wygrali serię 4:1 i w następnej rundzie zmierzą się z Boston Celtics, na co czeka chyba każdy sympatyk koszykówki. Czy aby na pewno Sixers zostali zjedzeni na śniadanie?
"Będziemy gotowi. Philly nas do tego przygotowała" - mówił "D-Wade".