Chicago Bulls w drugiej rundzie

Dodano: 27 kwietnia 2011 08:48
Chicago Bulls w drugiej rundzie
Michał Fast, Informacja własna
Obraz własny

Ten mecz był dla Indiany Pacers drugim w którym zespół ten musiał wygrać lub skończyć sezon. Za pierwszym razem w Indianapolis ta sztuka się udała, w Chicago było już o wiele gorzej i Pacers pożegnali się z sezonem 2010/2011.

Bulls dzięki znakomitej drugiej połowie pokonali Pacers 116:89 i teraz czekają na kolejnego przeciwnika, który zostanie wyłoniony z pary Magic - Hawks.

Pierwsze dwie kwarty to dość wyrównana walka choć Chicago cały czas utrzymywało się na kilku punktowym prowadzeniu. Po stronie Bulls kłopoty z faulami mieli podkoszowi Joakim Noah i Carlos Boozer oraz Derrick Rose a to znacznie ułatwiało grę przyjezdnym. Pierwsza kwarta zakończyła się wynikiem 36-25 a w drugiej nieznacznie lepsi byli goście, którzy odrobili trzy punkty i na przerwę schodzili przegrywając ośmioma 46:54.

Prawdziwy popis Bulls zaczął się dopiero po przerwie. W trzeciej kwarcie Bulls, którzy zagrali już w pełnym składzie pokazali dlaczego są najlepszą ekipą w NBA po sezonie zasadniczym. Koszykarze z wietrznego miasta zdominowali grę pod oboma koszami co po 36 minutach gry dało im prowadzenie 84:65.

Przy 19 punktowej przewadze czwarta kwarta było już tylko w formalnością. Chicago nadal dominowali w każdym fragmencie gry a wynik ciągle oscylował wokół 20 punktó przewagi by w końcówce osiągnąć rekordową różnicę na korzyść Bulls. Ostatecznie mecz zakończył się 27 punktową przewagą dla faworyta serii.

Po stronie Bulls znakomite zawody rozegrali Derrick Rose i Luol Deng. Pierwszy zdobył 25 punktów i miał 6 asyst a drugi rzucił 24 punkty i popisał się 7 asystami. Dodatkowo aż czterech innych graczy Chicago zanotowało podwójną zdobycz punktową, zaprzeczając opiniom ekspertów, że aby wygrać z Bulls wystarczy zatrzymać Derricka Rose'a.

Najlepszym zawodnikiem po stronie gości ponownie okazał się Danny Granger, który zapisał na swoim koncie 20 punktów, dokładając do tego 6 zbiórek i 3 asysty.

Jedynym zmartwieniem dla Bulls przed kolejną serią wydaje się aktualnie fatalna postawa podkoszowego Carlosa Boozera, który po fali krytyki jaka na niego spadła po pierwszych czterech meczach, wyraźnie nie może znaleźć rytmu. W dzisiejszym meczu Boozer zdobył zaledwie dwa punkty. Zagrał tylko 15 minut i w trzeciej kwarcie na sześć minut przed jej końcem złapał czwarte przewinienie, po któym nie wrócił już na parkiet.

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp