Grizzlies po raz trzeci!
Dodano: 26 kwietnia 2011 09:19
Autor: Cezary Szwarc, Informacja własna
Zdjęcie: MediaWiki
Memphis Grizzlies dzięki świetnej drugiej połowie spotkania, w której zatrzymali San Antonio Spurs na zaledwie 38% skuteczności z gry, wygrali 104-86 i są już tylko o jedno zwycięstwo od przejścia do kolejnej rundy.
Mecz mimo zakończenia z 18-punktową przewagę gospodarzy, przez większą swoją część toczył się w bardzo zacięty sposób. Wydawało się nawet, że to Spurs będą bardziej zmotywowani tego dnia i oni przejmą kontrolę nad widowiskiem w drugiej połowie. W końcu już od pierwszych minut świetnie prowadził ich rozgrywający – Tony Parker, który wydawał się rozkręceć z minuty na minutę, a kibice wciąż liczyli na jakiś spektakularny powrót z pomocą kończącego wczoraj 35 lat – Tima Duncana. Wytrwalsi okazali się być jednak zawodnicy z Memphis, których co chwilę energetyzującymi akcjami pobudzał Darrell Arthur, który w 17 minut z ławki rezerwowych zaliczył 14 oczek, 2 zbiórki i asystę. Mimo przegranej 48-50 pierwszej połowie Niedźwiedzie na drugą część starcia wystawiły dużo lepszą obronę, która jak już wspomniałem, zatrzymała Ostrogi na zaledwie 38% skuteczności z gry. Obrona Grizzlies wypracowała jeszcze 17 strat u podopiecznych Gregga Popovicha (przy swoich 8), dzięki czemu miejscowi spokojnie spokojnie odrobili stratę z pierwszej połowy i zaczęli wychodzić na coraz większe prowadzenie. W niektórych momentach wynosiło już ponad 20 oczek. Najlepiej w ekipie zwycięzców spisali się wspomniany Arthur i Mike Conley. Wychodzący w pierwszej piątece Mike na swoim koncie zgromadził 15 oczek, 7 asyst i 2 zbiórki. Swoje 11 oczek dorzucił jeszcze O.J. Mayo. W team'ie pokonanych nieźle zagrał Parker, który zaliczył ogółem 23 punkty i 3 zbiórki. Wspomógł go jeszcze Manu Ginobili ze swoimi 14 oczkami i 4 asystami, a zawiódł z kolei Duncan, który trafił 3/7 rzutów z gry, co dało mu 6 oczek, do których dołożył jeszcze 7 zbiórek. „Poczuliśmy krew i zaatakowaliśmy. To jednak dopiero początek naszej walki. Musimy wygrać jeszcze jeden mecz. Teraz jedziemy do San Antonio, gdzie na swoich zawodników czeka już wspaniała publiczność. To będzie ciężka potyczka, więc musimy się do niej dobrze przygotować mentalnie.” - mówił po meczu Zach Randolph.