Orlando Magic na kolanach

Dodano: 25 kwietnia 2011 09:02
Orlando Magic na kolanach
Adam Więckowski, Informacja własna
MediaWiki

Każdy doskonale wie, że play-offy rządzą się swoimi prawami. Potwierdzenia tej tezy można szukać podczas serii Orlando z Atlantą. Przed rozpoczęciem kluczowej fazy sezonu, mało kto spodziewał się, że Hawks mogą prowadzić 3:1 i będą o krok od wyeliminowania faworyzowanych Magic. Podopiecznym Stana van Gundy'ego i tym razem nie pomogła świetna dyspozycja Howarda.

Mecz od samego początku był wyrównany. Jednak to gospodarze potrafili wypracować sobie przewagę, która mogła pomóc w odniesieniu kolejnego zwycięstwa. Do czwartej kwarty wyglądało na to, że Hawks bez problemu pokonają Magic i szybko będą mogli dopisać kolejny punkt do stanu rywalizacji. Ostatnia część meczu przyniosła jednak wiele emocji. Na niewiele ponad 10 minut przed zakończeniem meczu, Gilbert Arenas trafił zza łuku i doprowadził do remisu 68:68. Od tego momentu prowadzono wymianę kosz za kosz i trudno było wyłonić faworyta. Losy meczu rozstrzygnęły się w ostatniej minucie pojedynku. Na 12 sekund przed końcem spotkania, niezawodny Dwight Howard trafił spod kosza i zniwelował straty drużyny do zaledwie jednego punktu. Na postawę DH12 odpowiedział Joe Johnson, który pewnie wykonywał rzuty wolne i powiększył przewagę do 3 "oczek". Podczas ostatniej akcji meczu piłkę mieli koszykarze z Orlando. Za rozegranie ostatniej akcji wziął się Hedo Turkoglu, co było fatalną w skutkach decyzją. Najpierw był bardzo bliski straty, potem, z powodu braku czasu, wykonał rzut zza łuku, który po prostu nie mógł wpaść. Hedo rzucał przez ręce i z bardzo trudnej pozycji. Ku ucieszeniu fanów gospodarzy, Atlanta wygrała to spotkanie 88:85 i powiększyła swoje prowadzenie w całej serii.

Koszykarze Orlando Magic kolejny raz mieli ogromne problemy ze skutecznością (40% za 2, 9% za 3). Któryś raz z rzędu nie popisał się Hedo Turkoglu, który zgromadził na swoim koncie tylko 6 punktów (2/12 z gry). Podoba sytuacja miała miejsce z Nelsonem. Jameer zdobył 6 "oczek", trafiając zaledwie 3 spośród 12 rzutów. Jak zwykle niezawodny był Dwight Howard, jednak było to za mało na zespołowo grających koszykarzy Atlanty. Lider Orlando Magic dołożył od siebie 29 punktów oraz 17 zbiórek. Należy również zwrócić uwagę na Gilberta Arenasa, który nareszcie zagrał na miarę możliwości. Gilbert uzbierał 20 punktów, 5 zbiórek i 2 asysty.

W zespole Atlanty kolejny raz bardzo dobrze zaprezentował się Jamal Crawford. Koszykarz zdobył 25 punktów, zebrał 3 piłki i rozdał 6 kluczowych podań. W ofensywie wspierał go Johnson, który trafił kluczowe rzuty wolne. Joe zgromadził na swoim koncie 20 "oczek" i 9 zbiórek. Na pochwałę zasługuje także niezawodny Al Horford, który zanotował efektywne double-double. Al zdobył 14 punktów i zebrał 12 piłek.

"Jamal grał z niewiarygodną pewnością siebie" - skomentował Stan van Gundy. "Doskonale spisywał się na linii rzutów wolnych i to głównie jego trafienie przesądziły o wyniku tego spotkania. Nie wiem co się z nami dzieje. Mamy wielu zawodników, którzy potrafią rzucać, jednak w ogóle tego nie pokazują. Będzie ciężko..."

"Daliśmy radę już raz wygrać w Orlando. Chcemy skończyć tę serię jak najszybciej, póki jesteśmy na fali" - powiedział Johnson.

"Jesteśmy naprawdę dobrą drużyną, która może namieszać w tegorocznych play-offach" - skomentował Smith.Zapraszam do dyskusji na twitter.com/wieckowskiadam

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp