Nieprawdopodobna czwarta kwarta dała zwycięstwo Portland
To był bardzo ważny mecz, który miał zadecydować o dalszych losach serii pomiędzy Dallas Mavericks a Portland Trail Blazers. Przez pierwsze trzy kwarty wyglądało na to, że Blazers nie zdają sobie sprawy z powagi tego spotkania, jednak czwarta kwarta pokazała, że gospodarze nie lekceważyli tego spotkania a ich żądza zwycięstwa jest większa niż wskazywało pierwsze 36 minut meczu.
Dzięki postawie z czwartej kwarty Portland wygrali mecz 84:82 dwóch doprowadzając do remisu w serii 2-2.
Pierwsze 36 minut meczu przebiegało absolutnie pod dyktando Dallas Mavericks. Punktem zwrotnym spotkania okazał się moment na niespełna trzy minuty przed końcem trzeciej kwarty kiedy to po rzucie Predraga Stojakovica Dallas prowadzili 23 punktami 64:41. W tym momencie chyba już nikt w hali nie wierzył w to, że Blazers będą w stanie nawiązać jakąkolwiek walkę o zwycięstwo. Najważniejsze dla gospodarzy było to, że także gracze Dallas nie wierzyli już w możliwość własnej porażki.
Od tego momentu punkty zdobywali już niemalże tylko gospodarze, którzy przez ostatnie 15 minut gry zdobyli 43 punkty tracąc zaledwie 18. Odrobienie straty w czwartej kwarcie przez Blazers jest największym powrotem w historii występów tego zespołu w playoff.
Bohaterem gospodarzy w czwartej kwarcie był ciągle szukający optymalnej formy Brandon Roy, który w tej części gry zdobył 18 ze swoich 24 punktów w całym meczu. To jego rzut na niespełna 40 sekund przed końcem meczu dał Portland prowadzenie, które ostatecznie okazało się dającym Blazers to cenne, bo dające im nadzieję na awans do kolejnej rundy, zwycięstwo.
Roy tak komentował swój nieprawdopodobny rzut: "To ciągle wydaje mi się nierealne. To nieprawdopodobny mecz, ten powrót to coś co zdarza się raz w karierze. Cały ten sezon, który trzeba przyznać nie był dla mnie pobłażliwy, dziś odpłacił mi to wszystko z nawiązką. To naprawdę coś wyjątkowego."
Teraz rywalizacja wraca na jeden mecz do Dallas, potem czeka nas mecz w Portalnd i być może decydujące o awansie spotkanie ponownie w Dallas. Pewne w tej serii jest tylko jedno - to najbardziej zacięta rywalizacja pierwszej rundy tegorocznego playoff.