Indiana wydarła zwycięstwo
Indiana Pacers nie pozwoliła Chicago Bulls na odniesienie czwartego dającego awans do kolejnej rundy zwycięstwa. Tym razem to gospodarze byli górą i wygrali spotkanie 89:84, dzięki czemu w serii przegrywają 1:3.
Ponownie niekwestionowanym liderem Pacers był Danny Granger, który uzyskał 24 punkty, miał 10 zbiórek i 4 asysty.
TYm razem Pacers od pierwszego gwizdka systematycznie powiększali przewagę i nie pozwalali Bulls na rozwinięcie skrzydeł. Po pierwszej kwarcie gospodarze prowadzili 23:19. I ponownie pokazali, że na własnym parkiecie są niezwykle groźną drużyną.
W drugiej odsłonie Pacers kontynuowali dobrą grę w obronie popartą znakomitym atakiem, dzięki czemu powiększyli przewagę do 16 punjtów w połowie meczu. Pacers do przerwy prowadzili 49:33.
Trzecia kwarta to pogoń Bulls, którzy wyraźnie chcieli zakończyć serię po czterech spotkaniach. Najlepszej ekipie sezonu zasadniczego udało się odrobić część strat doprowadzając do 11 punktowej straty do gospodarzy. Przed decydującą kwartą Pacers prowadzili 67:56.
Czwarta odsłona to dwa zupełnie różne oblicza. Najpierw w pierwszych 6 minutach na parkiecie absolutnie dominowali Indiana Pacers, którzy kontrolowali mecz i na sześć minut przed końcem prowadzili 16 punktami. Jednak kolejne 6 minut to z kolei nieprawdopodobna pogoń Bulls, którzy na 14 sekund przed końcem meczu tracili już zaledwie jeden punkt do Indiany. Wtedy to na linii rzutów wolnych stanął Granger, który wykorzystał dwa rzuty i doprowadził do trzypunktowej przewagi Pacers 87:84. Bulls próbowali jeszcze doprowadzić do remisu, jednak rzut za trzy punkty Carlosa Boozera nie znalazł drogi do kosza. Ostatecznie to Indiana Pacers mogli cieszyć się ze zwycięstwa i teraz czeka ich mecz w Chicago, który ponownie będzie tym z kategorii "WIN OR GO HOME".