Grizzlies wychodzą na prowadzenie - wygrana w Memphis!
Dodano: 24 kwietnia 2011 09:18
Autor: Cezary Szwarc, Informacja własna
Zdjęcie: Obraz własny
Mogłoby się wydawać, że seria pomiędzy zespołami rozstawionymi z pierwszym i ósmym numerem na zachodzie powinna rozstrzygnąć się w 4-5 meczach. Playoffy rządzą się jednek swoimi prawami, co po raz kolejny udowodnili Grizzlies, wygrywając Game 3 z San Antonio Spurs 91-88.
Niedźwiedzie niesieni dopingiem swojej publiczności w FedEx Forum wyszli na prowadzenie już w pierwszych minutach, kiedy strefę podkoszową zdominowali Marc Gasol i Zach Randolph. Gospodarze ok. 10-punktowe prowadzenie utrzymywali jeszcze do ostatnich minut trzeciej kwarty, jednak wtedy Ostrogi rozpoczęły swoją pogoń. Na przełomie trzeciej i czwartej odsłony, podopieczni Gregga Popovicha zniwelowali całą przewagę przeciwników i przy stanie remisowym na 8 minut do syreny końcowej, starcie rozpoczęło się dla nich od nowa. W międzyczasie pod koszem Spurs doszo do fatalnego incydentu, w którym ucierpiał weteran – Antonio Mc'Dyess. Podczas walki o zbiórkę Tim Duncan przez przypadek udeżył swojego kolegę łokciem w twarz, co spowodowało uraz w części szyjnej kręgosłupa, który wyeliminował McDyessa z dalszej gry. Na 40 sekund do końca, prowadzący 88-86 Grizzlies byli przy piłce starajac się wykonywać polecenia trenera. Niestety zaplanowana akcja zupełnie nie wyszła i z piłką w rękach zza łukiem został Zach Randolph. Podkoszowy, nie mając do kogo odegrać postanowił oddać rzut za trzy punkty, co okazało się kluczowym momentem starcia, gdyż piłka bez problemu znalazła drogę do kosza, a zdobyte oczka zapewniły drugą wygraną ekipy w Memphis w tej serii. Najlepiej w ekipie zwycięzców spisali się, wspomniani wyżej Zach i Marc, którzy zanotowali odpowiednio 25 i 17 oczek, przy czym Z-Bo do swojego dorobku dołożył jeszcze 5 zbiórek i 3 asysty, a młodszy z braci Gasol dorzucił jeszcze 9 „desek” i 3 kluczowe podania. W team'ie przyjezdnych najskuteczniejszym zawodnikiem był Manu Ginobili ze swoimi 23 punktami, 3 zbiórkami i 5 asystami. Nie zawiedli też Duncan i McDyess. Pierwszy z nich zaliczył double-double na poziomie 13 oczek, 11 zbiórek, a drugi, który przedwcześnie musiał opuścić parkiet zanotował 8 punktów i 10 zbiórek.