Lakers wyrównują stan serii

Dodano: 21 kwietnia 2011 10:25
Lakers wyrównują stan serii
Bartłomiej Berbeć, Informacja własna
MediaWiki

Obawy w "Mieście Aniołów" po pierwszej zaskakującej porażce z drużyną "Szerszeni" były przed spotkaniem numer dwa w serii spore.

Los Angeles Lakers zagrali jednak tym razem na przyzwoitym (bo wciąż nie wybitnym poziomie) i pokonali New Orleans Hornets 87:78.

Dzięki tej wygranej stan serii wynosi teraz 1:1. Paradoksalnie "Jeziorowcy" wcale nie potrzebowali do przełamania się wielkiego meczu liderów. Kobe Bryant i Pau Gasol zdobyli łącznie tylko 19 punktów! Phil Jackson dysponuje jednak szerokim składem i ma w zanadrzu takich graczy jak Lamar Odom. "LO" udowodnił, dlaczego dostał nagrodę dla Najlepszego Rezerwowego w NBA. Podkoszowy LA Lakers zdobył z ławki 16 punktów i zebrał 7 piłek. Była to znakomita rehabilitacja po znikomym wkładzie w meczu numer jeden, w którym to był zupełnie niewidoczny. Pod tablicami doskonale spisywał się równie Andrew Bynum, który zaliczył double-double (17 "oczek", 11 zbiórek), a Ron Artest dorzucił 15 punktów. To jednak nie wyczynom ofensywnym Lakers zawdzięczają zwycięstwo w tym spotkaniu. Wygrali je głównie dzięki obronie. Powstrzymali zespół, który poprzednio rzucił im 109 punktów na poziomie 31 mniej (78). To ogromna różnica. Hornets nie mieli też najlepszego dnia, jeżeli chodzi o skuteczność - zaledwie 39%. Lakers wygrali także walkę na tablicach 44:36, a że zbiórek nie było nad wyraz dużo, przewaga ta jest wyraźna. Dzięki wszystkim tym kluczowym elementom, nawet pomimo przeciętnej egzekucji w ataku, to gospodarze wyszli z tego obronną ręką. Hornets zaś na pewno tęsknili za Davidem Westem, bo wyraźnie brakowało im siły rażenia pod koszami. Wspaniałą wiadomością jest jednak to, że do gry wrócił Aaron Gray. Nie wiem jakiego cudu dokonali klubowi medycy, ale zawodnik grał przez 6 minut. Chris Paul tym razem nie błyszczał aż tak bardzo. Zdobył 20 punktów przy 9 asystach. Najlepszym strzelcem gości był Trevor Ariza z 22 "oczkami". "Przez większość meczu udawało nam się ustać przed nim" - mówił o obronie przeciwko "CP3" Phil Jackson. "Zrobił dla nich ważne zagrania, ale myślę, że tym razem wykonaliśmy dużo lepszą robotę przywiązując do niego naszą uwagę i to warto podkreślić."
Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp