Boston Celtics - New York Knicks: emocje po pierwszym meczu

Dodano: 19 kwietnia 2011 11:44
Boston Celtics - New York Knicks: emocje po pierwszym meczu
Mateusz Zielinski, Informacja własna
WikiMedia

Pierwszy mecz play-off pomiędzy Boston Celtics a New York Knicks obfitował w wielkie emocje na parkiecie. Ostatecznie po niesamowitej pogoni w koncówce to gospodarze cieszyli się z wygranej, mimo iż w ostatniej akcji Carmelo Anthony mógł jeszcze przechylić szalę zwycięstwa na korzyść swojej ekipy.

Spotkanie to wywołało także olbrzymie emocje wśród kibiców obu drużyn, którzy starają się na jego podstawie przewidzieć jak potoczą się losy całej serii.

Co wiadomo na pewno

Najważniejszą informacją, którą dał nam mecz numer jeden jest to, iż w rywalizacji play-off to Boston Celtics prowadzą 1-0. Nic tego nie zmieni i nikt nie może temu zaprzeczyć. Pierwszy mecz zakończył się wygraną Bostonu i niezależnie od stylu, rozmiaru zwycięstwa czy roli, którą odegrał w nim przypadek to oni dopisują sobie jedynkę po stronie wygranych meczów w serii. I tak naprawdę jest to jedyna rzecz, którą po pierwszym spotkaniu można stwierdzić na 100%.

To Boston jest lepszy

Celtics wygrali spotkanie mimo wyrażnie gorszej dyspozycji w tym dniu. Przez niemal cały mecz przegrywali, jednak w końcówce potrafili pokazać swój prawdziwy charakter i tuż przed ostatnią syrena dopadli swoich rywali. W najważniejszych momentach weteranom z Bostonu nie zadrżała ręka, Rondo z Garnettem fantastycznie wyrolowali defensywę Knicks a RayRay bez wahania trafił decydującą o zwycięstwie trójkę. Potrafili się spiąć i w najważniejszym momencie bronić z jeszcze większą determinacją i zaciekłością, czym zmuszali rywali do błędów i oddawania niecelnych rzutów. Pamiętać należy również, że Celtics zawsze wolno wchodzili w play-offy a każdy ich następny mecz był lepszy od poprzedniego. Jeżeli Knicks nie potrafili wykorzystać takiej szansy, jaką otrzyamli w tym meczu, to w rywalizacji z Celtics nie mają czego szukać. Szczególnie, że drugi tak kiepski mecz nie zdarzy się Glenowi Davisowi, a do składu niebawem wróci Shaq, który całkowicie odmieni rywalizację pod koszem. On razem z Jarmainem O'Nealem, który wreszcie jest zdorwy, stworzą duet, który pozbawi NYK wszelkich złudzeń.

To Knicks są lepsi

Celtics co prawda wygrali mecz numer jeden ale zwycięstwo to zrodziło się w wielkich bólach. Gracze NYK przez całe spotkanie prezentowali się bardzo dobrze i nareszcie pokazali że potrafią nie tylko atakować ale i świetnie bronić. Weteranów do zrywu w końcówce porwała legendarna Bostońska publiczność jednak drugi raz taka sytuacja nie ma prawa się powtórzyć. Starsi panowie są oblali i przemęczeni a intensywność rywalizacji w play-off nie pozwoli im się zregenerować. NYK za to wyciągną wnioski z tej porażki i nastepnym razem już nie pogubią się w końcówce. Dodatkowo drugi tak słaby mecz nie może przydarzyć się filarowi drużyny z Nowego Jorku czyli Carmelo Anthonemu. Celtics poza tym nie mają żadnej odpowiedzi na znakomicie dysponowanego Stoudemire'a, którego zatrzymać nie potrafił ani ociążały Glen Davis ani pozbawiony kolan Jarmaine o'Neal. Niczego nie zmieni tutaj także powrót Shaqa, który jest już przecież na wpół kaleką i nie będzie w stanie wytrzymać w wymagającej rywalizacji na parkeicie dłużej niż 10 minut w meczu.

Czego możemy oczekiwać

Przed nami na 100% jeszcze całe mnóstwo emocji, których dostarczy nam ta rywalizacja. Obie drużyny są na zupełnie różnych etapach rozwoju, gracze Bostonu już w większości swoje pierścienie mają, w zeszłym sezonie grali w finale a teraz mogą mieć jedną z ostatnich okazji do jeszcze jednego zrywu. NYK z kolei pierwszy raz od wielu sezonów zakwalifikowali się do play-off, drużyna jest dopiero w trakcie budowy i tak naprawdę największe sukcesy jeszcze przed nimi. To wszystko sprawia, że rywalizacja ta jest jeszcze ciekawsza: można ją rozpatrywać jako pojedynek młodości z doświadczeniem, starcia rodzącej się potęgi z potęgą już gasnącą. Jeżeli dodać do tego historie obu klubów, ich niesamowitych kibiców i presję oraz oczekiwania jakie ciążą na graczach w tych wielkich miastach od dziesiątków lat to dostajemy obraz rywalizacji idealnej, która pasowałaby nawet do roli Wielkeigo Finału. Ciężko jest prognozować jak potoczą się losy tego pojedynku, nawet oszacowanie liczby spotkań, które odbędą się w tej serii wydaje się być mało realne. Jestem jednak na 100% przekonany, że każdy pojedynek tej pary przyniesie dramaturgię, emocje i napięcia, dla których warto zarywać noce.

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp