Miami prowadzą 2:0

Dodano: 19 kwietnia 2011 10:17
Miami prowadzą 2:0
Bartłomiej Berbeć, Informacja własna, zdjęcie: espn.com
Obraz własny

W parach dwóch najwyżej rozstawionych ekip Konferencji Wschodniej po burzliwych pierwszych spotkaniach przyszła pora na łatwiejsze zwycięstwa.

Miami Heat wyglądali na bardzo pewnych siebie i łatwo wygrali z Philadelphia 76ers 94:73.

Tercet gwiazd gospodarzy wyróżniał się na tle całego spotkania. LeBron James rzucił 29 punktów, miał 7 zbiórek i 6 asyst, Chris Bosh miał 21 "oczek" i 11 zbiórek, a Dwyane Wade zanotował 14 punktów. To jednak nie ofensywne dokonania, a mistrzowskiego kalibru defensywa pozwoliła odnieść Miami Heat tak przekonujące zwycięstwo.

Podopieczni Erika Spoelstry wymusili na rywalach skuteczność na poziomie 34,2%! Ponadto znakomicie rotowali w obronie i przeszkadzali pierwszej piątce rywala. Efekt? Najlepszy starterem był J'rue Holiday z...12 punktami. Najwięcej "oczek" rzucił rezerwowy Thaddeus Young (18) i niespodziewanie Evan Turner (15, 60% skuteczności). Zawodnik nie występował wiele w trakcie sezonu.

Przez trzy kwarty Sixers rzucili 52 punkty.

LeBron James rzucił w pierwszej połowie więcej punktów, niż cała pierwsza piątka Sixers...

"To było dla nas kompletne spotkanie po obu stronach parkietu" - mówił zadowolony James.

Podobny nastrój dominował u Dwyane'a Wade. Koszykarz był lekko kontuzjowany i mógł nie wystąpić w tym meczu. Wystąpił i w pierwszej kwarcie prowadził swoją ekipę - "Czuję się znacznie lepiej. Straciłem w nocy trochę wagi. Ale myślę, że wykonałem swoją pracę wybiegając na parkiet i prowadząc swój team do wygranej."

"Jeżeli grają fantastycznie, to są lepszym zespołem od nas. Ok? Wiecie, oni wygrali 58 meczów, a my 41. To nie znaczy, że nie będziemy walczyć. Jednak jeżeli będą nadal wychodzić na parkiet i bronić w ten sposób, ciężko nam będzie ich pokonać" - mówił Doug Collins.

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp