Trefl skarcił Turów
W poniedziałkowym pojedynku rozegranym w ERGO Arenie górą Trefl. Sopocianie za sprawą świetnie rozegranej drugiej kwarty, kiedy to wznieśli się na wyżyny swoich umiejętności zdominowali podopiecznych Jacka Winnickiego i do końca kontrolowali losy tego pojedynku, wygrywając w ostatecznym rozrachunku 82:69.
Tym samym Trefl zrewanżował się nadgranicznemu zespołowi za porażkę sprzed trzech dni.
Wtedy to Turów miał optyczną przewagę i po nerwowej końcówce zwyciężył sopocką drużynę. Tym razem jednak, role się odwróciły i po końcowej syrenie to podopieczni Karlisa Muiznieksa mogli się cieszyć razem ze swoimi kibicami. Zanim jednak do tego doszło, gracze Trefla toczyli bardzo wyrównaną walkę, zwłaszcza w pierwszej kwarcie. Gospodarze mieli ewidentny problem z powstrzymaniem odważnie grającego Toreya Thomasa. Jeden z najlepszych zawodników w szeregach Turowa siał popłoch w szeregach swoich rywali i to w dużej mierze po jego akcjach wynik na tablicy świetlnej brzmiał 22:21, co najlepiej obrazowało zaciętość rywalizacji.
W kolejnych minutach jednak, do głosu zaczął dochodzić Trefl. Za sprawą bardzo dobrze współpracujących graczy z pierwszej piątki wśród których byli m in. Lawrence Kinnard i Filip Dylewicz, czwarty zespół poprzedniego sezonu momentalnie odskoczył na kilkanaście punktów i stało się jasne, że zgorzelczanom sytuacja wymknęła się spod kontroli. Zawodnicy Turowa co prawda, próbowali naprawić swoje błędy, ale ich starania w drugiej połowie na niewiele się zdały.
Wszystko dlatego, że pewni siebie sopocianie przez pełne 20 minut drugiej połowy mieli się na baczności i nie pozwalali rozwinąć skrzydeł Turowowi. Gościom nie pomogły nawet popisy Davida Jacksona, który wielokrotnie próbował w pojedynkę wyprowadzić swój team z tarapatów. W miejscowej ekipie natomiast, bardzo dobrze zaprezentował się Giedrius Gustas, zdobywając 16 punktów w zaledwie 13 minut! Po tych wydarzeniach stało się jasne, że przyjezdni potrzebują cudu, by zdołać jeszcze przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę.
Ten jednak nie nadszedł i równo z końcową syreną to Trefl mógł rozpocząć świętowanie. A powodów ku temu było sporo. Jednym z nich było z pewnością objęcie prowadzenia w całej rywalizacji, co stawia sopocki zespół w nieco bardziej komfortowej sytuacji przed kolejnymi pojedynkami.
Trefl Sopot – PGE Turów Zgorzelec 82:69 (22:21, 21:8, 17:18, 22:22)Trefl: Lawrenece Kinnard 16, Giedrius Gustas 16, Dragan Ceranic 14, Filip Dylewicz 13, Paweł Kikowski 9, Marcin Stefański 7, Slobodan Ljubotina 4, Lorinza Harrington 3, Adam Waczyński 0. PGE Turów: Torey Thomas 21, David Jackson 17, Robert Tomaszek 8, Michał Gabiński 8, Bartosz Bochno 5, Ivan Zigeranovic 4, Marko Brkic 3, Michael Kuebler 3, Konrad Wysocki 0, Daniel Kickert 0.