Kolejna niespodzianka - Grizzlies pokonują Spurs!
San Antonio Spurs, czyli najlepszy zespół konferencji wschodniej musiał dziś uznać wyższość Memphis Grizzlies zajmujących odpowiednio ósmą lokatę - 98-101.
Gospodarze zagrali bez kontuzjowanego Manu Ginobiliego, jednak przyjezdni nie starali się szczególnie tego wykorzystać i skupili się na ich słabych punktach pod koszem, dzięki czemu świetne zawody rozegrali Marc Gasol i Zach Randolph.
Od pierwszych minut zdecydowanie lepiej grali goście, którzy chyba przez przewidywaną im zdecydowaną porażkę, zagrali na wielkim luzie, jakby playoffy były dla nich chlebem powszednim. Dobry start nie miał jednak zbyt dużego wpływu na dalsze losy starcia, w którym obie drużyny wielokrotnie przekazywały sobie prowadzenie.
W drugiej odsłonie za nadrabianie straty wziął się Tim Duncan, który grał dziś, jakby wiedział, że tegoroczne playoffy, to może być jego ostatnia szansa na wywalczenie kolejnego tytułu mistrzowskiego.
W ogólnym rozrachunku weteran zaliczył 16 oczek, 13 zbiórek, 2 asysty i 2 bloki, przy skuteczności 8/13 z gry, jednak nawet to nie pomogło na świetną końcówkę, jaką zagrali Grizzlies.
Do końca potyczki pozostawało już tylko nieco ponad 3 minuty, a dosłownie chwilę wcześniej dwie trójki z rzędu trafił Matt Bonner, wyprowadzając tym samym Ostrogi na prowadzenie 96-94. Niedźwiedzie nie miały jednak zamiaru dać za wygraną i w ostatnich minutach przycisnęły w obronie, wymuszając kilka strat i zdobywając przesądzające o losach spotkania - 3 punkty z rzutu Shane'a Battiera.
Równo z syreną końcową o dogrywkę rzucał jeszcze Richard Jefferson, jednak piłka nie znalazła drogi do kosza.
Ekipie gości do zwycięstwa poprowadzili Zach Randolph i Marc Gasol, którzy w niektórych momentach zupełnie dominowali w strefie podkoszowej. Zach na swoim koncie uzbierał 25 punktów, 14 zbiórek, 3 asysty i 2 bloki, a Marc dodał od siebie 24 oczka, 9 zbiórek, 3 kluczowe podania i 2 bloki.