Bulls wygrywają pierwszy mecz playoff
Dla najlepszej ekipy NBA w sezonie zasadniczym, jaką są w tym roku Chicago Bulls, playoff to nieznany teren, dowodem tego był dzisiejszy mecz przeciwko Indianie Pacers, w którym zwycięstwo ważyło się do ostatnich minut.
Ostatecznie faworyzowani Bulls pokonali Pacers 104:99 i w rywalizacji do czterech zwycięstw prowadzą 1-0.
Po raz kolejny okazało się, że zajęcie pierwszego miejsca w konferencji nie gwarantuje łatwej przeprawy w pierwszej rundzie playoff. Pacers wyszli do meczu bardzo zmotywowani i wyglądało na to, że nie tylko postraszą Bulls, ale wygrają pierwszy mecz.
Pierwsza kwarta meczu była dość wyrównana, choć niespodziewanie to Indiana cały czas prowadziła a Chicago goniło wynik. Po pierwszych 12 minutach na tablicy wyników zaskoczeni kibice Bulls widzieli wynik 27:23 dla gości.
Druga kwarta to mecz dosłownie kosz za kosz obie ekipy walczyły równo i nikt nie miał zamiary oddać pola przeciwnikowi. Do szatni przed przerwą gracze schodzili przy wyniku 55:51 dla Indiany.
W trzecie odsłonie lekko lepsi okazali się koszykarze Pacers, którzy lekko powiększyli przewagę i przed decydującą odsłoną prowadzili ośmioma punktami 79:71.
To co działo się w czwartej kwarcie wprawiło w osłupienie cały koszykarski świat. Pacers nie tylko nie pozwalali na odrobienie strat przez Bulls, ale na 3 minuty i 38 sekund przed końcem prowadzili 10 punktami 98:88 i sensacja wisiała w powietrzu. Od tego momentu Pacers zdobyli jednak tylko jeden punkt, pozwalając rywalom na zdobycie 16 oczek i pierwszy mecz zakończył się zwycięstwem faworyta serii.
Bohaterem meczu po stronie zwycięzców był główny kandydat do tytułu najwszechstronniejszego gracza tegorocznego sezonu zasadniczego Derrick Rose, który zdobył 39 punktów, miał po sześć zbiórek i asyst, 3 bloki i 1 przechwyt.