Polska liga i jej gwiazdy

Dodano: 13 kwietnia 2011 13:11
Polska liga i jej gwiazdy
Adam Więckowski, Informacja własna
WikiMedia

Po rozmowie z redaktorami Maciejem Jamrozikiem i Michałem Pacudą na temat realiów polskiej koszykówki, doszedłem do ciekawych wniosków. Trzeba otwarcie przyznać, że w naszym kraju koszykówka jest sportem niszowym i trudno jest o odpowiednie jej rozgłośnienie.

Mogłyby w tym pomóc gwiazdy, które przyciągnęłyby uwagę mediów i każdego przeciętnego zjadacza chleba. W naszych realiach może być o to jednak bardzo trudno.

Każdy z nas doskonale zdaje sobie sprawę jak mało mówi się o koszykówce w naszym kraju. Jestem przekonany, że tylko nieliczni wiedzą, że aktualnie rozgrywana jest faza play-off. Informacje na ten temat udało mi się usłyszeć na TVP, jednak przyczyna tego zachowania jest bardzo prosta. TVP Sport transmituje rozgrywki play-off i każdemu zależy na jak najlepszej oglądalności. Jestem przekonany, że w przypadku braku bezpośredniej relacji z tych spotkań, telewizja publiczna nie poświęciłaby temu ani chwili.

Co może sprawić, że koszykówka stanie się bardziej popularna? Oczywiście osobistości, które przyciągnęłyby ludzi do hal (celowo piszę "ludzi", a nie "kibiców"). Każdy zajrzałby na mecz z czystej ciekawości żeby zobaczyć jak ten ktoś doskonale gra w koszykówkę i jak fantastycznie panuje nad piłką. Nie ma się co oszukiwać. Światowej sławy gwiazdora tu nie ujrzymy, chyba że postanowi w sędziwym wieku delikatnie się poruszać przed zakończeniem kariery. Jednak i tak mało prawdopodobnym wydaje się, że wybierze właśnie Polskę. Wyjątkiem od reguły był Qyntel Woods. Amerykanin był prawdziwą gwiazdą naszej ligi i to w dużej mierze dzięki niemu PLK wskoczyła na wyższy poziom. Woods przyciągał wielu ludzi do hal. Każdy chciał zobaczyć co sobą prezentuje i czy naprawdę jest tak dobry. Cóż, sezon się skończył i wraz z nim wielkie "bum" na zawodnika Asseco. Po nieudanym angażu zagranicą, Woods powrócił do Polski, jednak w zupełnie innej roli. Przez większość czasu leczy kontuzje i ze statutu gwiazdy pozostały tylko wspomnienia. Obecnie pokazuje się na parkiecie zaledwie na kilka minut i nie prezentuje nic nadzwyczajnego, jak to miał zwyczaj robić w niedalekiej przeszłości.

Polska. Powinniśmy promować polskich koszykarzy, którzy w przyszłości mogliby wyrosnąć na prawdziwe gwiazdy naszej ligi, ale i nie tylko. Największe postacie polskiego basketu odchodzą i trudno znaleźć dla nich odpowiednich następców. Andrzej Pluta ogłosił ostatnio, że kończy niezwykle barwną karierę. Kapitan Anwilu Włocławek od wielu lat rozpoznawalny był w całym kraju, wielu młodych zawodników się na nim wzorowało. Wielokrotnie brał udział w "Mecz Gwiazd", w którym niejednokrotnie wygrywał konkurs rzutów zza łuku. Adam Wójcik, kolejna żywa legenda. Obecnie boryka się z licznymi kontuzjami, które przeszkadzają mu w regularnym graniu w koszykówkę. Nie ma jednak co się łudzić, niedługo i Adam zakończy z zawodową koszykówką i przejdzie na sportową emeryturę. Na polskich parkietach pozostaje coraz mniej zawodników, którzy są powszechnie rozpoznawalni i cenieni wśród niejednego obywatela. Jedną z ostatnich takich osobowości jest Filip Dylewicz, obecny gracz Trefla Sopot. Trudno spotkać kogoś, kto nic o nim nie słyszał. Prawdziwy lider, który za każdym razem daje z siebie wszystko i walczy dosłownie o każdą piłkę. To właśnie on pozostaje jednym z ostatnich polskich przedstawicieli, którzy mogą myśleć o sobie w kategoriach większych niż każdy przeciętny koszykarz.

Fakt, mamy obecnie w lidze przepisy, dzięki którym polska młodzież może się ogrywać. Na parkiecie muszą przebywać dwaj Polacy, co daje możliwość do zaprezentowania swoich umiejętności przez graczy, którzy byli do tej pory w cieniu zawodników z innych krajów. Niestety zrodził się pomysł ligi kontraktowej, która wprowadziłaby zupełnie nowe zasady. Wystarczy dopłacić trochę więcej i dany klub może zapomnieć o polskich zawodnikach. Prawie pewnym jest, że taka sytuacja będzie miała miejsce. Nie ma co ukrywać, że Polacy w porównaniu z zawodnikami chociażby zza oceanu nie pokazują zbyt wiele. Będzie to doskonała okazja dla klubów z pokaźnymi budżetami, które będą opierały swoje zespoły na obcokrajowych koszykarzach. Doprowadzenie do takiej sytuacji spowoduje, że na większości polskich parkietów nie będziemy mogli oglądać Polaków ! I jak tu tworzyć dobre młode zaplecze, które w przyszłości nie będzie miało szansy pokazać się swoim rodakom. Nikt nie jest na tyle szalony żeby zamiast świetnego i szybkiego rozgrywającego z USA, wprowadzić na parkiet Polaka, który nie ma żadnego doświadczenia i ogrania. Problem polega na tym, że gdzie on ma się ogrywać jak nie w swojej rodzimej lidze ! Przed nami rysuje się nie najlepsza przyszłość, która może doprowadzić do kompletnej dominacji ze strony obcokrajowców. I potem się dziwimy, że Polska nie ma kim grać, a na halach rzadko spotyka się komplet publiczności. Koszykówka jest pięknym sportem, jednak nie każdy będzie mógł się o tym przekonać, ponieważ nawet nie zajdzie na hale i nie obejrzy pojedynczego spotkania. Próżno liczyć na to, że coś się ruszy i w końcu nasz ukochany sport stanie się równie popularny co chociażby piłka nożna...

Zapraszam do dyskusji na ten i inne tematy na twitter.com/wieckowskiadam

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp