Bulls za silni dla Knicks, ale tracą dwóch graczy

Dodano: 13 kwietnia 2011 10:59
Bulls za silni dla Knicks, ale tracą dwóch graczy
Bartłomiej Berbeć, Informacja własna, zdjęcie: espn.com
WikiMedia

Jak tu nie brać Chicago Bulls na poważnie w walce o Mistrzostwo NBA?

Koszykarze z "Windy City" gładko rozprawili się z całą czołówką Konferencji Wschodniej, wczoraj stawiając kropkę nad "i" w Nowym Jorku, pokonując Knicks 103:90.

Zespół Toma Thibodeau znów wygrał ten mecz obroną oraz mającym niewątpliwie sezon na miarę MVP Derrickiem Rose'm. Wielkie gwiazdy lubią grać w Madison Square Garden i to było wczoraj widać po "D-Rosie". Rozgrywający "Byków" lśnił po obu stronach parkietu, latając nad obręczami niczym dunker i przechwytując piłki w obronie. Łącznie miał 26 punktów. Do tego jego trójka na 94:84 była "daggerem".

Fantastycznie zaprezentował się również Luol Deng, który do 23 "oczek" dołożył aż 10 zbiórek, będąc w trzeciej kwarcie najlepszym zawodnikiem na boisku. W tej odsłonie Bulls odskoczyli Knicks dzięki runowi 26:2 i zapewnili sobie wygraną.

Brak odpoczywającego Amar'e Stoudemire'a był wyraźnie widoczny w szeregach nowojorczyków, którym brakowało mentalnego lidera. Carmelo Anthony zdobył 21 punktów. Uwaga, Bill Walker rzucił z ławki 18.

"Z początku graliśmy miękko, ale w przerwie trener Thibodeau wstrząsnał nami i kazał nam zmienić trochę rzeczy" - mówił po meczu Rose.

Niestety, zwycięstwo goście przypłacili dwoma urazami. Ronnie Brewer nabawił się kontuzji nadgarstka, a Joakim Noah skręcił kostkę. O ich stanie zdrowia będziemy informować na bieżąco.

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp