Miami wygrywa, jest drugie na Wschodzie!

Dodano: 12 kwietnia 2011 11:29
Miami wygrywa, jest drugie na Wschodzie!
Bartłomiej Berbeć, Informacja własna, zdjęcie: espn.com
Obraz własny

Miami Heat jechali na mecz z Atlanta Hawks z dobrym nastawieniem, po pokonaniu jednego z największych rywali.

Tamten mecz był dla nich turbodopalaczem, który pozwolił im wygrać zdecydowanie i odeprzeć próbę powrotu "Jastrzębi". Goście wygrali 98:90.

Dla mnie wydarzeniem meczu był właśnie ten powrót, bo podopiecznie Erika Spoelstry jeszcze jeden raz zlekceważyli rywala przy 20-punktowym prowadzeniu i w całości je roztrwonili. W końcówce gospodarze wrócili do gry i po punktach Zazy Pachulii był już remis po 88:88, a Heat mieli strach w oczach. Najlepszym wyrazem ich bezradności było zagranie Zydrunasa Ilgauskasa. Po akcji Gruzina zazwyczaj łagodny jak baranek "Big Z" niespodziewanie cisnął piłką w plecy środkowego Hawks. Litwin został za to usunięty z parkietu, a na pewno wszyscy oglądający mecz byli już przekonani o kolejnej fatalnej porażce Miami.

Tym razem jednak się obronili. Niewiarygodną trójkę z faulem trafił po chwili James Jones, potem jeszcze raz rzucił z dystansu i to on mógł cieszyć się ze zwycięstwa.

Dla Miami LeBron James rzucił 34 punkty, zebrał 10 piłek i asystował 7 razy. Hawks wypadli indywidualnie dość bezbrawnie - Josh Smith miał 17 "oczek".

"Znaleźliśmy drogę, żeby odeprzeć ich atak i to jest najważniejsze" - mówił Erik Spoelstra, bagatelizując największą bolączkę swojego zespołu.

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp