Bulls wygrywają po fascynującym meczu
Kibice zgromadzeni w Amway Center byli świadkami świetnego widowiska. Po niezwykle wyrównanym meczu, Chicago Bulls pokonali Orlando Magic i tym samym nie ustają w "pogoni" za San Antonio Spurs.
Bohaterem spotkania był nie kto inny jak Derrick Rose, autor 39 punktów.
Mało kto spodziewał się tak fascynującego widowiska, tym bardziej że w ekipie gospodarzy zabrakło lidera, Dwighta Howarda. Amerykanin nie mógł wystąpić w tym meczu z powodu kolejnego technicznego faulu, którego dopuścił się podczas pojedynku z Charlotte. Jego absencja nie wpłynęła jednak na poczynania Orlando Magic.
W doskonałej dyspozycji był orleański tercet w składzie Anderson, Richardson oraz Nelson. Ryan Anderson zanotował na swoim koncie aż 28 punktów i dołożył do tego 10 zbiórek. Niewiele gorszy był Jason Richardson, który zdołał zgromadzić 24 "oczka". Grę swojej drużyny doskonale kreował Jameer Nelson. Pierwszy rozgrywający zespołu Stana Van Gundy'iego rozdał 11 kluczowych podań, a dodatkowo zdobył 17 punktów.
Ozdobą całego spotkania były świetne wejścia pod kosz głównego kandydata do tytułu MVP, Derricka Rose'a. Defensorzy gospodarzy zupełnie nie mogli sobie poradzić z liderem Chicago i bardzo często uciekali się do fauli. Rose był jednak niezawodny na lini rzutów wolnych (10/10) i regularnie utrzymywał "Byki" w grze. Fantastyczne zagranie na swoim koncie zanotował także Nelson. Jameer popisał się efektownym buzzer beaterem na koniec drugiej kwarty, tym samym zmniejszając stratę swojej drużyny do zaledwie jednego punktu. Nelson mógł również doprowadzić do dogrywki, jednak jego trafienie zza łuku nie zostało uznane, ponieważ koszykarz zbyt długo utrzymywał piłkę w rękach i nie zdążył oddać rzutu przed upływem czasu.
W drużynie Chicago poniżej oczekiwań zagrał Joakim Noah oraz Carlos Boozer. Podkoszowi "Byków" zebrali łącznie tylko 8 piłek i zdobyli 16 punktów. Główną przyczyną dramaturgi spotkania była duża liczba strat drużyny przyjezdnej. Bulls zgubili piłkę aż 21 razy. Na pochwałę zasługuje natomiast Luol Deng, który potrafił wziąć ciężar gry na siebie pod nieobecność Rose'a. Brytyjczyk zgromadził na swoim koncie 15 punktów.
Ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 102:99 dla Chicago Bulls.