Zdecydowany początek Wisły Can Pack Kraków

Dodano: 10 kwietnia 2011 10:50
Zdecydowany początek Wisły Can Pack Kraków
Hubert Krzywda, Informacja własna;foto:Ewelina Biel- Krzywda
MediaWiki

Pierwszy mecz finałowy FGE nie zapowiadał aż tak łatwej przeprawy Krakowianek, które na koniec sezonu dopadły kontuzje.

Najpierw na jednym z treningów Ewelina Kobryn złamała mały palec u prawej ręki, potem okazało się, że nie wystąpi w meczu inna podkoszowa Wisły Cab Pack - Magdalena Leciejewska, która z urazem kolana pojawiła się w hali przy ul. Reymonta o kulach.

Ale potem było już tylko lepiej. Najpierw okazało się bowiem, że specjalny opatrunek założony na dłoń Kobryn umożliwi jej grę w pierwszym meczu finałowym.Reprezentacyjna środkowa wystąpiła przez 29 minut, w ciągu których zanotowała 6 punktów, 7 zbiórek, 2 asysty i 3 bloki, co jak na taki uraz jej wynikiem świetnym.

Wiślaczki zaczęły bardzo ostro wygrywając pierwszą kwartę 23:9 a po pierwszej połowie prowadząc już 46:24. Kapitalnie grały wówczas Paulina Pawlak (10punktów), która bardzo dobrze prowadziła grę gospodyń, dodatkowo trafiając z każdej pozycji oraz Erin Phillips, której jak zwykle wszędzie było pełno. Australijka zapisała na swoim koncie 14 punktów oraz 5 przechwytów.

Pod koszem wobec problemów Kobryn i nieobecności Leciejewskiej ciężar gry wzięła na siebie Białorusinka Jelena Leuczanka. Najlepsza środkowa ostatnich Mistrzostw Świata była wczoraj nie do zatrzymania dla Polkowiczanek. Zgromadziła na swoim koncie w sumie 20 punktów, 12 zbiórek i 4 asysty będąc wczoraj najlepszą zawodniczką pod Wawelem.

To dla nas trudny tydzień, z wieloma problemami zdrowotnymi. Wiedziałyśmy, że będzie ciężko. Jeśli chcesz zdobyć mistrzostwo, musisz walczyć o zbiórki i dobrze grać w obronie - właśnie to starałyśmy się robić, demonstrując szybką koszykówkę. Musimy pracować nad stratami, bo miałyśmy ich za wiele. Jeśli będziemy zbierały i starały się w defensywie, powinniśmy zwyciężać. Jestem dumna z drużyny. Ewelina Kobryn grała mimo urazu i czułam się lepiej, mając ją obok siebie na parkiecie - powiedziała bohaterka spotkania.

Po zmianie stron gospodynie nieco zwolniły tempo w pełni jednak kotrolując przebieg wydarzeń, a wynik 70:52 nie do końca odzwierciedla przewagę, jaką miały nad swoimi rywalkami.

Drugie spotkanie już dzisiaj o godzinie 14:00.

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp