Polonia wygrywa, Siarka oficjalnie spada z ligi
W spotkaniu trzeciej kolejki fazy play out, warszawska Polonia pewnie pokonała Siarkę Tarnobrzeg 88:78. Podopieczni Wojciecha Kamińskiego znaczące prowadzenie objęli już w połowie pierwszej kwarty i nie oddali go do samego końca.
Co ciekawe, najlepszym graczem w stołecznej drużynie okazał się Michał Kwiatkowski.
Ten młody gracz wobec braku Darnella Hinsona otrzymał tego wieczoru znacznie więcej minut od trenera Kamińskiego na to by zaprezentować swoje umiejętności i w pełni wykorzystał daną szansę.
Na początku spotkania jednak, obie drużyny grały zachowawczo. Można było nawet odnieść nawet wrażenie, że nie chcą zrobić sobie krzywdy, co bardzo irytowało nieliczną publiczność zgromadzoną w hali „Koło”. Na szczęście z biegiem czasu, inicjatywę zaczęli przejmować warszawianie, przez co widowisko nabrało kolorytu.
Zwieńczenie starań podopiecznych Wojciecha Kamińskiego przyszło w połowie kwarty, kiedy to dzięki trzem trójkom z rzędu udało im się wyjść na ośmiopunktowe prowadzenie i pozwoliło objąć kontrolę nad boiskowymi wydarzeniami. Od tego momentu, bowiem tarnobrzeżanie właściwie nie zagrażali gospodarzom, a wszelkie ich starania odrobienia strat tłumione były w zarodku. Widząc indolencję rywala, gospodarze, za sprawą niezwykle aktywnego Łukasza Wichniarza jeszcze bardziej podkręcili tempo i po 10 minutach gry prowadzili już 25:14.
Nie da się jednak ukryć jednak, że popisy strzeleckie Polonistów w dużej mierze były efektem bardzo słabej postawy w obronie graczy Siarki, którzy w przeciwieństwie do poprzednich kilku spotkań w swoim wykonaniu wyraźnie spuścili z tonu. Bezradny był też trener Bogdan Pamuła, który w trakcie krótkich przerw próbował zmotywować zespół do dalszej walki.
W szeregach beniaminka TBL jedynym dostarczycielem punktów był Louis Truscott, dla którego bez wątpienia należy się wyróżnienie. Amerykanin świetnie radził sobie w strefie podkoszowej i Poloniści mieli duże problemy, żeby go powstrzymać. Jego popisy pozwalały, jednak tylko egzystować Siarce. Działo się tak dlatego, że miejscowi coraz bardziej powiększali zdobycz punktową i po rzutach Hardinga Nany, na 3 minuty przed końcem pierwszej połowy wygrywali 46:30.
W podkarpackiej drużynie w dużej mierze zawiódł Stefan Blaszczyński. Australijczyk z polskimi korzeniami po raz kolejny okazał się być bezproduktywny i jego obecność na parkiecie nie przyniosła Siarkowcom żadnych korzyści. Inaczej było w przypadku Tomasza Pisarczyka, który w końcówce wniósł trochę ożywienia w poczynaniach swojej drużyny, dzięki czemu strata Siarki zmalała do 11 „oczek”. Sprawiło to, że w ekipie gości zrodził się cień nadziei na wywalczenie korzystnego rezultatu.
Tyle, że po zmianie stron obraz gry nie uległ zmianie. Na boisku nadal przeważali gracze Czarnych Koszul i nie pozwalali tym samym rywalowi kontynuować wyczynów z końcówki poprzedniej kwarty. Co prawda przyjezdni momentami notowali przebłyski i za sprawą wspomnianego już Truscott’a próbowali nawiązać walkę z rywalem, lecz była to kropla w morzu ich potrzeb. Warszawianie w tym czasie cały czas utrzymywali, bowiem bezpieczny dystans i konsekwentnie wcielali w życie przedmeczowe założenia. Warto dodać, że szkoleniowiec Polonii nie bał się w tym czasie stawiać na swoich młodych zawodników, którzy swoją co najmniej dobrą grą odwdzięczali mu się za zaufanie. Wszystko to sprawiło, że przed decydującą batalią gospodarze prowadzili 71:59 i główną niewiadomą pozostawały tylko rozmiary ich zwycięstwa.
W ostatniej kwarcie, niemający nic do stracenia podopieczni Bogdana Pamuły przyspieszyli nieco tempo i wedle zaleceń swojego trenera zaczęli preferować grę podkoszową. Do pewnego momentu przynosiło to nawet spodziewane efekty, ponieważ gra się wyrównała i na 6 minut przed końcem spotkania podkarpacki jedynak w ekstraklasie był gorszy już tylko o 7 „oczek”. Podobać się mogła szczególnie postawa Stanley’a Pringle’a. Amerykański rozgrywający wziął na siebie ciężar gry i raz za razem notował na swoim koncie kolejne punkty
Gospodarze w tym czasie prezentowali się słabiej niż w poprzednich odsłonach i sprawiali wrażenie, jakby chcieli jedynie doczekać do końcowej syreny. Jedynym, który się wyłamywał z tej reguły był Michał Kwiatkowski. Młody rozgrywający w ostatnich momentach meczu zaprezentował kilka udanych penetracji i mimo opieszałości partnerów, przypieczętował zwycięstwo swojego zespołu.
Polonia Warszawa – Siarka Tarnobrzeg 88:78 (25:14, 25:25, 21:20, 17:19)
Polonia: Kwiatkowski 19, Nana 18, Palmer 16, Wichniarz 13, Czujkowski 11, Easley 6, Nowakowski 5, Łączyński 0.
Siarka: Truscott 24, Pringle 21, Pisarczyk 8, Krupa 8, Blaszczynski 6, Rajewicz 6, Wall 5.