Chicago Bulls bezkonkurencyjni na Wschodzie
Dzisiejszej nocy Chicago Bulls pokonali na wyjeździe jedną z najsłabszych drużyn ligi, Cleveland Cavaliers. Tym samym podopieczni Toma Thibodeau przypieczętowali pierwsze miejsce w Konferencji Wschodniej i nawet w przypadku samych porażek do końca sezonu zasadniczego, nikt nie będzie w stanie odebrać im tej pozycji.
Dla młodych koszykarzy z Illinois jest to ogromny sukces. Ostatni raz z podobnego triumfu mogli się cieszyć w sezonie 1997/1998, kiedy to w składzie popularnych "Byków" występowały takie sławy jak Scottie Pippen i Michael Jordan.
Radości z tego powodu nie kryje Joakim Noah.
"To świetne uczucie zakończyć sezon zasadniczy na pierwszej pozycji. Jednak nie podekscytujemy się zbyt mocno, ponieważ liczymy na jeszcze więcej. Wiemy, że nas na to stać i zrobimy wszystko, aby zajść jak najdalej."
Całą sytuacje skomentował także lider Chicago Bulls, Derrick Rose, który jest głównym kandydatem do zgarnięcia nagrody MVP. Według gwiazdora "Byków" ewentualny pojedynek z Boston Celtics wcale nie musi być zbyt trudny. Celtowie są ostatnio w wyraźnym dołku i w ogóle nie przypominają drużyny z początku sezonu. Ponadto, według Rose'a ważnym aspektem jest odejście podkoszowego giganta, Kendricka Perkinsa.
"To jest prawdziwy twardziel. Gdy przebywał na boisku bardzo trudno było wejść pod kosz. Kendrick był niezastąpiony w defensywie i to głównie jego obawiali się wszyscy czołowi strzelcy. Teraz Celtowie są zupełnie inną drużyną. Od początku sezonu przeprowadzili sporo zmian i to wyraźnie wpłynęło na ich dyspozycje. Jestem pewien, że możemy ich pokonać."