Na Wschodzie bez zmian
Nie zmienił się układ tabeli Konferencji Wschodniej po wczorajszych meczach. Swoje gry wygrywali faworyci. Bez szans w starciu z Bulls byli Caveliers, których "Byki" pokonały 92:83.
Bulls do zwycięstwa poprowadzili Carlos Boozer - 24 punkty i 11 zbiórek oraz Joakim Noah (11pkt,8zb i 6 bloków) i Luol Deng, który jak zwykle zagrał wszechstronnie notując 10 punktów, 9 zbiórek i 6 asyst. Słabiej niż zazwyczaj zaprezentował się Derrick Rose, który uzyskał tylko 11 punktów (słaba skuteczność) i 8 asyst. Po stronie Cavs dobre wrażenie po sobie pozostawił J.J Hickson, który zakończył mecz z dorobkiem 22 punktów i 15 zbiórek.
Problemów z odprawieniem rywala nie mieli gracze Miami Heat, którzy przed własną publicznością pokonali Bobcats 112:103. Trio zagrało świetne zawody, łącznie notując 77 punktów. Najlepszym z nich tym razem był Chris Bosh, który zdobył 27 punktów i zebrał 10 piłek z tablic. Po stronie "Rysi" najlepszy był - uwaga...Kwame Brown. Niegdysiejszy numer jeden draftu zakończył swój występ z 23 punktami i 13 zbiórkami.
Po tym meczu Heat nadal zajmują wspólnie drugie miejsce w Konferencji z Boston Celtics. Już w niedzielę obie ekipy spotkają się w bezpośrednim spotkaniu na Florydzie.
Szóstą, bądź siódmą lokatę zajmą gracze NY Knicks. Ci z kolei łatwo pokonali Nets na wyjeździe 116:93. Knicks zagrali w tym meczu bez Amar'e Stoudemire. Wobec tego "statystycznie" wyręczył go "Melo" uzyskując 25 punktów i 14 zbiórek. 22 "oczka" dodał Billups, a po 10 punktów dołożyło trzech nowojorskich graczy.
Wśród Nets wobec braku "pokrojonego" Williamsa 27 punktów rzucił Brooke Lopez, a 19 dodał Outlaw.