Zapach play off w Rose Garden
To był jeden z ciekawszych meczów poprzedniego wieczoru w NBA. Portland Trail Blazers podejmowali na własnym parkiecie Mistrzów z LA i atut własnej hali wykorzystali w 100% pokonując Lakers 93:86.
To były już play off, które rozpoczną się już niedługo. A wnich możemy się spotkać ponownie. Zagraliśmy świetniei wszytsko pracowało tak jak należy dziś wieczorem - powiedział Batum, którego zespół zajmuje obecnie 6 miejsce na Zachodzie wyprzedzając o pół spotkania Hornets i o 1,5 Grizzlies. Dla Portland to zwycięstwo jest o tyle istotne, że podbudowało znacznie ich morale, gdyż w serii z obecnego sezonu przegrali rywalizację z Laker 1:3, a jest możliwe, że spotkają się w pierwszej rundzie play off. Sczególnie, gdy Lakers będą grać tak, jak ostatnio, kiedy ponieśli już czwartą z rzędu porażkę.
Jego nazwisko nie brzmi Gerald Wallace - od dziś można nazywać go MVP - powiedział LaMarcus Aldridge o swoim koledze z zespołu. Ludzie mówili mi, że jest twardy, ale nie mają pojęcia o czym mówią, dopóki nie zobaczą go w akcji -chwalił "G-Force'a" lider Blazers, na którego dorobek złożyło się dzisiaj 19pkt, 13zb i 7as. Sam też zagrał świetne spotkanie notując 24 punkty, 11 zbiórek i 4 bloki, ograniczając przy okazji do minimum rolę Pau Gasola, który zakończył mecz z dorobkiem zaledwie 8 punktów, ale i 13 zbiórek.
Zawodnicy Portland dzięki świetnemu startowi na początku drugiej połowy, kiedy w ciągu pierwszych 7 minut uzyskali wynik 21:3 odskakując na 74:50 kontrolowali przebieg spotkania już do końca meczu. Trudno było znaleźć w ich zespole słabe ogniwo, bo poza wyżej wymienionymi reszta zagrała także bardzo dobrze.
Andre Miller miał 12pkt, 13as i 6zb, Matthews dodał 18 punktów, a Batum 13.
W zespole gości robił co mógł Bryant, lecz jego 24 punkty na nic się zdały. Lakers słabo rzucali, bo zaledwie z 39% skutecznością z gry.
Jesteśmy leniwi i zagraliśmy nieefektywnie pierwszą połowę. W drugiej nie ruszyliśmy dupy do ataku. Chłopaki nie chcieli zagrać mocniej - powiedział po meczu Phil Jackson.