AZS kończy sezon, Asseco gra w półfinale

Dodano: 6 kwietnia 2011 21:39
AZS kończy sezon, Asseco gra w półfinale
Adam Więckowski, Informacja własna
MediaWiki

Czwarty mecz pomiędzy Asseco Prokomem Gdynia a AZS-em Koszalin zakończył się zwycięstwem podopiecznych Tomasa Pacesasa. Tym samym, aktualny Mistrz Polski jako pierwszy awansował do półfinału fazy play-off i czeka na wyłonienie rywala z pary Energa Czarni Słupsk/Polpharma Starogard Gdański.

Fantastyczny mecz rozegrał daleki rezerwowy AZS-u, Mateusz Bartosz. Koszykarz zdobył 16 punktów (6/7 z gry), zebrał 6 piłek oraz w spektakularny sposób zablokował trzy rzuty rywali.

Dzisiejszy mecz sporo różnił się od wczorajszego. Wśród koszykarzy Mariusza Karola dało się zauważyć objawy zmęczenia. Z powodu bardzo krótkiej ławki rezerwowych, koszalińscy liderzy musieli przebywać na parkiecie po blisko 30 minut drugi dzień z rzędu.

Od samego początku spotkania było widać, że Asseco nie ma zamiaru przenosić rywalizacji z AZS-em do Gdyni. Podopieczni Tomasa Pacesasa zdominowali szczególnie walkę na tablicach. Koszalinie w przeciągu całej pierwszej połowy meczu zdołali zebrać jedynie 7 piłek ! Ratko Varda, który w dniu wczorajszym zupełnie nie radził sobie w podkoszowej walce, dzisiaj rządził i dzielił. Na swoim koncie zanotował 11 zbiórek, co było najlepszym wynikiem w obydwu drużynach. Po pierwszej kwarcie wynik był nadal sprawą otwartą, jednak ze wskazaniem na Asseco Prokom Gdynia. AZS przed drugą częścią spotkania miał do odrobienia osiem punktów.

Po upływie połowy czasu drugiej ćwiartki, kibice zgromadzeni w koszalińskiej hali, mogli patrzeć na końcowy rezultat z nadzieją. Ofensywa AZS-u funkcjonowała bardzo dobrze i wydawało się, że Akademicy będą w stanie sprawić kolejną niespodziankę. Świetną zmianę dał Slavisa Boavac i Mateusz Bartosz. Obydwaj trafili zza łuku, co dodało dodatkowej energii całemu zespołowi. Niestety, dobra passa koszalinian się zakończyła i do głosu doszli gdynianie. Niezawodny Tommy Adams dwukrotnie trafił zza linii 6.75m i nadzieja Akademików o odrobieniu strat, jak szybko się pojawiła, tak szybko zniknęła. Pod koszem doskonale spisywał się duet Varda-Hrycaniuk. Prawie każda akcja z udziałem tych graczy kończyła się podwyższeniem zdobyczy punktowej lub faulem. Koszalinianie zupełnie nie radzili sobie w obronie i nie potrafili powstrzymać najwyższych gdyńskich koszykarzy. Tym samym, Asseco powiększyło swoje prowadzenie do 15 punktów i ciężko było upatrywać zwycięzcy w AZS-ie.

Po przerwie koszykarze Tomasa Pacesasa wyszli na parkiet lekko rozkojarzeni. Zbyt szybko uwierzyli w łatwe zwycięstwo, które pozwoliłoby im zakończyć trudne zmagania z koszalińskim AZS-em. W drużynie Mariusza Karola niezawodny był Mateusz Bartosz. Młody zawodnik walczył o każdą piłkę i przy dużym aplauzie publiczności, potrafił trafić z bardzo trudnych pozycji. W walce nie ustępował także Grady Reynolds, który nieustannie przepychał się z Vardą lub Hrycaniukiem. Trzeba przyznać, że Amerykanin nie miał łatwego zadania, ponieważ obydwaj przeciwnicy dysponowali lepszymi warunkami fizycznymi. Akademikom, pomimo bardzo ambitnej walki, nie udało się nadrobić strat. Tomas Pacesas w porę wziął czas i przekazał swoim podopiecznym cenne uwagi. Za sprawą Daniela Ewinga i Courtney'a Eldridge'a gdynianie wrócili do odpowiedniego rytmu i nie pozwolili koszalinianom na odrabianie strat. Tym samym, trzecia kwarta zakończyła się jednopunktowym zwycięstwem gospodarzy, jednak było to zbyt mało żeby liczyć na końcowy sukces.

Ostatnia część meczu była rozgrywana pod dyktando AZS-u. Ozdobą czwartej kwarty był fantastyczny blok Mateusza Bartosza na Ratko Vardzie. Pomimo, iż większa część publiczności była pogodzona z porażką, to akcja młodego koszykarza wywołała ogromny aplauz wśród zgromadzonych kibiców. Do samego końca walczył również Grady Reynolds. Amerykanin udanie wbijał się pod kosz i zdobywał bardzo ważne punkty. W staraniach o jak najlepszy wynik nie ustawał także kapitan koszalińskiego zespołu, Igor Milicić. Chorwat z polskim paszportem jak zwykle obsługiwał kolegów z drużyny świetnymi podaniami, co doprowadzało do rzutów z czystych pozycji. Niestety dla gospodarzy, AZS zbyt późno zaczął odrabiać straty i ostatecznie musiał uznać wyższość aktualnego Mistrza Polski. Tę kwartę Akademicy wygrali w stosunku 15:9.

Główną przyczyną porażki AZS-u była bardzo słaba gra pod tablicami. W całym meczu koszalinianie zebrali jedynie 25 piłek. Dla porównania, podopieczni Tomasa Pacesasa dokonali tej "sztuki" aż 43 razy ! Asseco Prokom Gdynia poprawiło także swoją skuteczność w rzutach trzypunktowych (33% 6/18), co miało spory wpływ na końcowy wynik spotkania.

AZS Koszalin - Asseco Prokom Gdynia 1:3

AZS Koszalin - Asseco Prokom Gdynia 76:86 (22:30, 22:29, 17:18, 15:9)AZS: Bartosz 16, Reynolds 12, Bogavac 12, Frazier 11, Milicić 10, Reese 9, Śnieg 6.Asseco: Varda 16, Hrycaniuk 15, Eldridge 12, Ewing 11, Adams 10, Witka 8, Burrell 7, Widenow 3, Szubarga 2, Szczotka 2.

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp