Siarka wygrywa na otarcie łez
Po minimalne porażce w Zielonej Górze, podopieczni Bogdana Pamuły w końcu doczekali się zwycięstwa w fazie play out. We wtorkowym pojedynku tarnobrzeżanie pokonali Kotwicę Kołobrzeg 61:48, czym sprawili miły prezent swoim kibicom.
Notabene, dla Siarki była to już trzecia wygrana nad zespołem Kotwicy w tym sezonie.
Grająca bez swoich najlepszych zawodników Kotwica już na początku meczu prezentowała się słabo. Mnóstwo niecelnych rzutów oraz bierna postawa w obronie nie mogły zaskoczyć gospodarzy i przyczyniły się do tego, że od pierwszych minut kołobrzeżanie musieli gonić wynik. Z wcielającym się w rolę podstawowego rozgrywającego Michałem Moralewiczem momentami, co prawda dochodzili Siarkowców, ale obiektywnie trzeba przyznać, że byli tego wieczoru po prostu gorsi. Nie da się ukryć, że gospodarze również nie prezentowali finezyjnej koszykówki, ale opieranie gry na dwóch zawodnikach wystarczyło do osiągnięcia korzystnego rezultatu. Louis Truscott i Stefan Błaszczyński, bo o nich mowa okazali się najlepszymi w podkarpackiej ekipie i stanowili największe zagrożenie dla rywala.
Przewaga Siarki wzrosła zwłaszcza w drugiej połowie kiedy to zrezygnowani goście nie wykazywali chęci do podjęcia walki. Dzięki temu, miejscowi wyszli na ponad 10 punktowe prowadzenie, co było równoznaczne z tym, że tego dnia nic złego im już się stać nie może. Choć ta wygrana dla Siarki ma już niewielkie znaczenie w kontekście walki o utrzymanie, to jednak pozwoliła na to, by zespół godnie pożegnał się z ekstraklasą i pozwala wiązać nadzieję na to, że w kolejnych pojedynkach fazy play out, tarnobrzeżanie również nie poddadzą się bez walki.
Siarka Tarnobrzeg – Kotwica Kołobrzeg 61:48 (14:10, 15:16, 16:12, 16:10)Siarka: Stanley Pringle 18, Stefan Blaszczynski 13, Bartosz Krupa 9, Rafał Rajewicz 8, Daniel Wall 5, Louis Truscott 4 (10 zb), Tomasz Pisarczyk 4, Michał Mortka 0, Piotr Pyszniak 0, Szymon Juniak 0. Kotwica: Kenneth Henerson 14, Łukasz Diduszko 10, Darrell Harris 8 (12 zb), Michał Moralewicz 7, Sławomir Sikora 4, Wojciech Złoty 3, Marko Djurić 2.