Stuckey i Kuester znów się pokłócili
Nie jest tajemnicą, że Rodney Stuckey i trener Detroit Pistons, John Kuester, nie są serdecznymi przyjaciółmi.
Ich konflikty przenikały do mediów już wielokrotnie i jak widać nie zmierza to ku lepszemu.
W spotkaniu przeciwko Chicago Bulls Rodney Stuckey odmówił powrotu do gry w czwartej kwarcie, gdy jego wynik był już rozstrzygnięty. W odpowiedzi John Kuester w ogóle nie wystawił go do gry w meczu z Boston Celtics.
"To jest proces dojrzewania i mamy w nim chyba pewną przeszkodę" - mówił trener. Dodał też, że sprawa została załatwiona wewnętrznie między nimi.
W wywiadzie po meczu zawodnik przyznał natomiast, że "zostało tylko sześć spotkań" i że "jakoś to przeżyje". Wspominał też o tym, że po sezonie pomyśli wraz z agentem o swojej przyszłości (będzie zastrzeżonym wolnym agentem). Mówił, że kocha to miejsce, ludzi z Detroit i lokalną społeczność i zdecydowanie chce zostać.
Trochę jest to sprzeczne z jego postawą. Jest zawodowym koszykarzem i odmawiając wybiegania na parkiet nie wykonuje swojej pracy. To wyraz szacunku dla kibiców i organizacji?