Pewne zwycięstwa Heat i Knicks
Miami Heat podejmowali wczoraj na wyjeździe New Jersey Nets, zaś New York Knicks podejmowali w Madison Square Garden gości z Cleveland Cavaliers.
Nie trzeba chyba pisać, kto był faworytem obydwu spotkań.
Miami Heat - New Jersey Nets 108:96
Prowadzeni przez LeBrona Jamesa, który był bliski zanotowania triple-double (31 punktów, 11 zbiórek, 7 asyst) Miami Heat dopisali sobie wczorajszej nocy kolejne zwycięstwo do swojego bilansu.
Wszystko stało się jasne już po pierwszej kwarcie, w której to New Jersey Nets zostali rozbici 32:16. Goście przez cały czas kontrolowali przebieg spotkania, a końcowy rezultat nie oddaje rzeczywistej przewagi podopiecznych Erika Spoelstry. Hej, Eric Dampier zebrał 14 piłek i dorzucił 10 punktów. Deron Williams natomiast zdobył 18 "oczek" i rozdał 12 asyst.
Drobnego urazu uda w starciu z Traviem Outlaw doznał na początku meczu Dwyane Wade, ale wrócił do gry - "Po prostu chciałem jeszcze pograć. Nie mogłem kontuzjować tego raz jeszcze. Myślę, że byłem całkiem produktywny i pomogłem swoim kolegom wygrać ten mecz."
New York Knicks - Cleveland Cavaliers 123:107
Ofensywa nowojorczyków wreszcie wyglądała porządnie. Gorzej z obroną, bo dali rzucić słabej ekipie Cavs aż 107 punktów.
Tradycyjnie najlepsi w szeregach Knicks byli Carmelo Anthony (25 punktów) i Amar'e Stoudemire (28). Trzecim do brydża był Chauncey Billups (23). W drużynie z Cleveland wyróżnił się znów JJ Hickson (23) oraz Baron Davis (22).
"To jest cel, który ustaliliśmy sobie na początku sezonu - awans do Play-Offs" - mówił "Stat". "Ta misja zakończyła się sukcesem, pora na następną."
Tak jest, Nowy Jork wraca do Play-Offów! Ostatni raz drużyna z Big Apple awansowała do rozgrywek postsezonowych w 2004 roku, kiedy "Melo" był debiutantem, a "Mr. Big Shot" MVP Finałów. Kopę lat. Witamy ponownie, Knicks.