Phoenix Suns na kolanach
Phoenix Suns nie byli w stanie nawiązać walki ze słabo ostatnio grającą drużyną San Antonio Spurs. Główną przyczyną porażki była fantastyczna gra zmienników, którzy godnie zastępowali Parkera, Ginobiliego czy Duncana.
"Słońca" przegrały w San Antonio w stosunku 114:97.
Od samego początku spotkania, podopieczni Alvina Gentry'ego nie mieli nic do powiedzenia. Mecz został całkowicie zdominowany przez gospodarzy i ani przez chwilę nikt nie miał wątpliwości kto wygra dzisiejszy pojedynek. Kluczem do sukcesu okazała się doskonała rotacja w drużynie z San Antonio. Fantastycznie zaprezentowali się gracze rezerwowi, a szczególnie Bonner (16 puntków), Neal (15 punktów) oraz Hill, który tylko w pierwszej połowie spotkania zdobył 24 "oczka".
W ekipie Phoenix Suns widoczny był brak lidera zespołu, Steve'a Nasha. Gra "Słońc" była bardzo chaotyczna i nieuporządkowana. Aaron Brooks grał bardzo samolubnie, co doprowadzało do wielu niepotrzebnych strat i szybkich kontr rywali. Marcin Gortat zagrał kolejny raz na przyzwoitym poziomie. Nie było to jednak co samo, co w przypadku współpracy z pierwszym rozgrywającym Phoenix. Polak zdołał zdobyć 10 punktów i zebrać 9 piłek. Tym samym minimalnie otarł się o kolejne double-double.
Zespół gospodarzy regularnie nękał przyjezdnych poprzez rzuty trzypunktowe. Po cztery takie rzuty trafili Jefferson oraz już wcześniej wspomniany Hill. Należy też wspomnieć o Bonner'ze, który poprzez próby wykonywane zza łuku zdobył 9 punktów.Wydaje się, że zespół Alvina Gentry'ego ostatenczie pogrzebał swoje szanse na udział w tegorocznej fazie play-off.