Bulls umacniają się na Wschodzie
Chicago Bulls pokonali przed własną publiką zespół Toronto Raptors 113:106 odnosząc tym samym 15 zwycięstwo w ostatnich 17 meczach. "Byki" są coraz bliżej pierwszego miejsca na Wschodzie po sezonie regularnym.
Bohaterem spotkania był nie kto inny jak Derrick Rose. Lider Chicago zakończył mecz z dorobkiem 36 punktów i 10 asyst, momentami grając wręcz koncertowo. Imponował szybkością mijając niczym slalomowe tyczki na stoku narciarskim swoich przeciwników z Kanady. Jego poruszanie się w ataku przypominało często grę streetballową, co było jeszcze dodatkowym bodźcem dla oczu.
To jest chyba MVP. Myślę, że powinien nim zostać. Nie da się po prostu o nim mało mówić - powiedział po meczu gracz Toronto - Jerryd Bayless.
Dobre zawody rozegrał także Carlos Boozer, który mecz zakończył z dorobkiem 18 punktów i 10 zbiórek.
Żeby jednak oddać należne graczom Raptors, przyznać należy w tym miejscu, że długo utrzymywali się w grze i nie odpuszczali. Prym wiedli w tym Bayless i DeRozan - obaj uzyskali po 26 "oczek". Podobać mógł się także debiutant Ed Davis - autor 17 punktów i 11 zbiórek, dzielnie walczący pod obiema tablicami.