Asseco po raz drugi
I tym razem nie było niespodzianki. Aktualny Mistrz Polski nie miał najmniejszych problemów z pokonaniem AZS-u Koszalin. Warty odnotowania jest fakt, że tym razem podopieczni Tomasa Pacesasa dokonali tej sztuki bez swojego dotychczasowego lidera, Daniela Ewinga. Po raz kolejny najlepszym strzelcem w drużynie Mariusza Karola okazał się być Grady Reynolds (21 punktów). Na miarę swoich możliwości zagrał także Winsome Frazier, zdobywca 17 "oczek".
AZS już od samego początku miał ogromne problemy z skonstruowaniem jakiejkolwiek efektywnej akcji. Asseco całkowicie przejęło inicjatywę i koszalińscy koszykarze mogli się jedynie przyglądać, jak raz za razem kolejni zawodnicy bez oporów radzili sobie z ich dziurawą obroną. Akademikom nie wychodziło dosłownie nic, nie potrafili nawet zdobyć punktów z linii rzutów wolnych. Grady Reynolds w przeciągu spotkania trafił jedynie trzy spośród ośmiu jednopunktowych prób. Podopieczni Mariusza Karola byli gorsi od gdynian w każdym elemencie. Na swoim koncie zgromadzili prawie dwukrotnie mniej zbiórek i asyst. Gospodarze grali bardzo zespołowo i starali się w miarę możliwości oszczędzać (aż siedmiu zawodników osiągnęło dwucyfrową zdobycz punktową !). Świadczyć może o tym fakt, iż na parkiecie zabrakło kapitana Asseco, Daniela Ewinga. Nikt nie był informowany o jakiejkolwiek kontuzji, więc można się domyślać, że Tomas Pacesas postanowił dać swojemu liderowi trochę wolnego czasu. Na parkiecie nie pojawił się także gdyński "as", Qyntel Woods. Amerykanin jest zapewne oszczędzany na dalszą fazę rozgrywek.W szeregach koszalinian do gry powrócił wczorajszy nieobecny, Igor Milicić. Trener AZS-u swoją pierwszą porażkę tłumaczył brakiem kapitana drużyny. Jak można było zobaczyć podczas dzisiejszego meczu, nie pomógł nawet najlepszy podający ligi. AZS wyraźnie nie miał pomysłu na grę, a jego obrona wręcz nie istniała. Po raz kolejny w ostatnich kilku pojedynkach, Akademicy tracą więcej niż 100 punktów. Potwierdza to tylko, że większość koszalińskich koszykarzy nie wie czym jest szczelna i bezbłędna obrona.Wydaje się, że w tym pojedynku po prostu nie można liczyć na jakąkolwiek niespodziankę. Zmęczenie koszalińskich zawodników widać na każdym kroku i mało kto wierzy w chociażby jedno zwycięstwo. Asseco dysponuje bardzo szeroką kadrą i grając nawet drugim składem, nie powinno mieć większych problemów w ograniu podopiecznych Mariusza Karola. Asseco Prokom Gdynia - AZS Koszalin 106:82 (33:27, 29:21, 21:14, 23:20)Asseco: Witka 19, Szubarga 17, Varda 14, Eldridge 13, Burrell 13, Adams 11, Szczotka 10, Widenow 6, Hrycaniuk 3, Frasunkiewicz 0.AZS: Reynolds 21, Frazier 17, Reese 12, Milicić 9, Śnieg 9, Bogavac 6, Arabas 4, Bartosz 2, Łopatka 2, Bieg 0, Gibaszek 0.