Skuteczny rewanż Anwilu

Dodano: 2 kwietnia 2011 21:33
Skuteczny rewanż Anwilu
Adam Popek, Informacja własna
MediaWiki

Wicemistrzowie Polski, po nieco pechowej porażce w pierwszym ćwierćfinałowym spotkaniu z Treflem nie poddali się i w drugim meczu pokonali sopocką drużynę 76:68. O ich zwycięstwie zadecydowała trzecia kwarta, kiedy to podopieczni Emira Mutapcicia wypracowali sobie przewagę, której nie oddali już do końca.

Dzięki temu, włocławianie wyrównali stan rywalizacji.

Od początku było wiadomo, że druga konfrontacja tych ekip będzie bardzo wyrównana. Wszystko dlatego, że już w pierwszym starciu emocje sięgały zenitu, a niepocieszeni gracze Anwilu pałali chęcią rewanżu. Zgodnie z przypuszczeniami, od pierwszych minut na parkiecie rozgorzała prawdziwa walka. W drużynie gości bardzo aktywny był Andrzej Pluta. Początkowo niedoceniany przez trenera Mupatcicia były reprezentant Polski, od początku fazy play off zaskakuje formą i tego wieczoru nie było inaczej. To w dużej mierze jego celne rzuty z dystansu sprawiły, że Anwil w pierwszej połowie nie odstępował na krok przeciwnika i momentami był nawet stroną przeważającą. Słowa pochwały dla kujawskiego zespołu należą się jeszcze za to, że potrafił poradzić sobie bez swojego lidera Paula Millera. Amerykanin tego wieczoru wyraźnie nie mógł rozwinąć skrzydeł i rozegrał jeden ze słabszych meczów w sezonie. Trefl z kolei, bazował przede wszystkim na grze zespołowej i długo odpierał ataki rywala.

Kres nastąpił po zmianie stron, kiedy to nieco rozkojarzeni sopocianie pozwolili Anwilowi na zbyt wiele i jak się później okazało, musieli za to słono zapłacić. Przyjezdni, bowiem momentalnie wykorzystali nadarzającą się okazję i przypuścili prawdziwy szturm na kosz rywala. Na efekty tego nie trzeba było długo czekać. Już po kilku chwilach dystans pomiędzy dwoma drużynami wynosił 10 punktów i stało się jasne, że jeśli Treflowi będzie bardzo trudno powtórzyć wyczyn sprzed 24 godzin.

Zgodnie z przypuszczeniami, podopieczni Karlisa Muiznieksa nie zdążyli w porę zaregować na te wydarzenia i musieli pogodzić się z przegraną. Na nic zdały się punkty Pawła Kikowskiego, który po wielu niecelnych próbach w końcu wstrzelił się w kosz. Podobnie rzecz miała się też ze staraniami Marcina Stefańskiego, który wobec słabej gry Millera, dominował w polu 3 sekund. Ostatecznie, bowiem to włocławianom przyszło cieszyć się z wygranej, co pozwoliło im podbudować morale przed kolejnymi pojedynkami.

Trefl Sopot – Anwil Włocławek 68:76 (17:16, 20:17, 12:22, 19:21)

Trefl: Marcin Stefański 11, Paweł Kikowski 10, Adam Waczyński 10, Lawrence Kinnard 8, Slobodan Ljubotina 7, Giedrius Gustas 6, Filip Dylewicz 6, Lorinza Harrington 5, Dragan Ceranić 5.

Anwil: Andrzej Pluta 23, Łukasz Majewski 12, Seid Hajrić 10, DJ Thompson 10, Nikola Jovanović 6, Chris Thomas 5, Bartosz Diduszko 5, Paul Miller 3, Scott Morrison 2, Stipe Modrić 0, Dardan Berisha 0

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp