Wall się pobił, a Heat wygrali
Mecze Miami Heat ostatnio naprawdę warto oglądać. A to LeBron James zrobi coś kontrowersyjnego, a to kilku zawodników weźmie udział w bójce.
Mimo to zespół z Florydy pokonał wczoraj Washington Wizards aż 123:106.
Bójka i zawieszenie nie przeszkodziły Dwyane'owi Wade'owi w zdobyciu 33 punktów. Jeszcze lepiej zagrał LeBron James, autor 35 "oczek". To tych dwóch panów jest głównymi autorami zwycięstwa w stolicy USA. Zapomniałbym o Chrisie Boshu, który zdobył punktów 26. Zabrakło mu 4 do kolejnego historycznego osiągnięcia "Wielkiej Trójki", co miało miejsce kilka dni temu.
Nie możemy nie zauważyć też niewiarygodnego wręcz rekordu kariery debiutant Jordana Crawforda. Nieznany szerzej zawodnik zdobył tego wieczoru 39 punktów! Maurice Evans dodał 21. Atlanta Hawks mogą za nimi zatęsknić.
Wydarzenie meczu, o ile można to tak nazwać, miało miejsce przy nie znaczącej akcji w drugiej kwarcie. Zydrunas Ilgauskas uderzył lekko łokciem Johna Walla, a ten bezpardonowo oddał mu kilkakrotnie. Do wszystkiego włączył się jeszcze Juwan Howard. Wszyscy zostali zawieszeni. Bez najlepszego gracza "Czarodziejów" wynik końcowy był dość łatwy do przywidzenia.
"Poprzedniej nocy zrobiliśmy dwa kroki wstecz. Na szczęście dziś udało się zrobić krok do przodu. To właśnie musimy kontynuować" - mówił LBJ.