Euroliga: Finaliści nad przepaścią
Finaliści ubiegłorocznych rozgrywek Euroligi, Olympiacos Pireus i Barcelona przegrywają swoje ćwierćfinały 1:2 i jest wielce prawdopodobne, że nie zobaczymy ich w tegorocznym Final Four.
Trudno mówić o niespodziankach w tej fazie rozgrywek Euroligi, jaką są ćwierćfinały, jednak faktem jest, że z czterech wyżej rozstawionych zespołów tylko jedna z nich ma w dalszym ciągu przewagę własnego parkietu.
Drużyną tą jest Real Madryt, który pokonał wczoraj w wyjazdowym spotkaniu Power Electronics Walencję 75:66. Bohaterem meczu był były zawodnik Anwilu Włocławek - D’or Fisher, który poprowadził „Królewskich do zwycięstwa uzyskując 19 punktów oraz 8 zbiórek w zaledwie 22 minuty, jakie spędził na parkiecie. Ante Tomic zdobył 15 punktów, natomiast Clay Tucker dołożył 13. W zespole gospodarzy najskuteczniejszy był Dusko Savanovic, który zanotował 21 punktów i 5 zbiórek. Przez trzy kwarty trwała zacięta walka, Walencja prowadziła 51:48, lecz początek ostatniej ćwiartki był egzekucją w wykonaniu Stołecznych, którzy rozpoczęli od „runu”13:0. To ustawiło już mecz i gospodarze nie mieli szans na odrobienie strat.
O pewnego rodzaju niespodziance można mówić w kontekście wyniku, jaki padł wczoraj w Sienie. Mistrzowie Włoch podnieśli się z kolan po klęsce w pierwszym spotkaniu w Pireusie, kiedy przegrali 41:89 i wygrali dwa kolejne spotkania, w tym wczorajsze 81:72. Warte podkreślenia jest także to, iż dokonali tego bez swojego lidera, Bo McCalebba. Wobec nieobecności Amerykanina ciężar gry na swoje barki wzięli Litwini – Kaukenas i K.Lavrinovic. Obaj uzyskali po 15 punktów, a drugi z nich dodał jeszcze 7 zebranych piłek. Eksplodował też w końcu Marko Jaric, który rozegrał najlepszy mecz w sezonie zdobywając 24 punkty trafiając z prawie 100% skutecznością. W zespole z Pireusu nie zawiedli jedynie Nesterovic (16) i Spanoulis (15). Atut własnego parkietu wykorzystało Maccabi Tel Aviv. A jak ciężko się gra w Izraelu mieli okazję przekonać się wczoraj Mistrzowie Hiszpanii, Caja Laboral, którzy ulegli dosyć łatwo 60:81. Ekipę Davida Blatta do zwycięstwa poprowadził duet Jeremy Pargo (23) i David Blu (16). Wszechstronnością wykazał się także ”Big Sofo”, który uzyskał 9 punktów, 8 zbiórek i 5 asyst. Po stronie przegranych 14 punktów i 6 zbiórek zaliczył Mirza Teletovic. David Logan zakończył mecz z dorobkiem 10 punktów, 2 zbiórek i 2 asyst.
W najciekawszym pojedynku, najciekawszej pary ćwierćfinałów Panathinaikos Ateny po raz drugi pokonał Regal FC Barcelonę 76:74. Zespół gospodarzy spotkania w tym sezonie oparty jest głównie na greckich graczach i jak na razie mocno to procentuje. Zwycięstwo Ateńczykom zapewnił Dimitris Diamantidis. Ten niezwykle utytułowany zawodnik (czterokrotny MVP ligi greckiej i pięciokrotnie wybierany najlepszym obrońcą Euroligi) swoimi celnymi rzutami osobistymi zapewnił zwycięstwo swojej drużynie. Spotkanie zakończył z 18 punktami, 7 asystami, 3 zbiórkami i aż 12 wymuszonymi faulami. Mecz był bardzo zacięty i o wyniku decydowały drobne błędy. Kluczem do drugiego zwycięstwa Greków było także wyłączenie z gry Navarro, który uzyskał jedynie 9 „oczek”. W zespole „Dumy Katalonii” najlepiej zagrał krytykowany ostatnio Rubio, który zanotował 16 punktów, 2 asysty i 4 zbiórki.Jeśli Barcelona nie wyrówna w czwartym meczu stanu rywalizacji, to ominie ich Final Four, jaki będzie rozgrywany w tym roku na ich terenie w ich hali…
Panathinaikos - Barcelona 76:74 (2:1)
Walencja - Real 66:75 (1:2)
Maccabi - Caja Laboral 81:60 (2:1)
Siena - Olympiacos 81:72 (2:1)
Czwarte spotkania już jutro.