Suns na równi pochyłej

Dodano: 30 marca 2011 08:59
Suns na równi pochyłej
Michał Fast, Informacja własna
WikiMedia

Suns ponieśli kolejną trzecią z rzędu i ósmą w 11 ostatnich meczach porażkę. Tym samym ich szanse awansu do playoff spadły niemalże do zera. 

Tym razem Suns musieli uznać wyższość Sacrameto King, którzy mimo iż przez większość spokania gonili wynik w końcówce okazali się bardziej opanowani i wygrali spotkanie 116:113.

Jeszcze w czwartej kwarcie meczu na 8.51 przed końcem meczu Suns prowadzili 102:93 i nic nie zapowiadało tego co zdarzyło się przez kolejne niespełna dwie minuty. Wystarczy jendak powiedzieć, że na 7.19 przed ostatnim gwizdkiem było już 102:102.

Kolejne minuty to gra kosz za kosz. W ostatniej minucie przy prowadzeniu Suns 110:109 kluczowy dla spotkania rzut za trzy oddaje jednak Marcus Thornton (24 punkty). Na te punkty próbuje odpowiedzieć Channing Frye (21 punktów), jednak jego trójka nie znajduje drogi do kosza. Kings pieczętują zwycięstwo dwoma celnymi rzutami wolnymi i jest po meczu.

Mimo dramatycznej sytuacji Suns w tabeli ich lider Steve Nash ciągle wierzy w swój zespół i zapowiada walkę do końca. "W przeszłości mieliśmy wiele sukcesów, więc obecna sytuacja nie jest dla nas łatwa.  Jednak nie powiedzieliśmy jeszcze ostatniego słowa. Ciągle walczymy i dopóki mamy szansę wierzymy, że nam się uda."

Znowu przyzwoite spotkanie rozegrał Marcin Gortat, który drugi raz z rzędu wystąpił w pierwszej piątce drużyny z Arizony. Gortat przebywał na parkiecie 39 minut notując w tym czasie 17 punktów, 11 zbiórek i dwa bloki. Mimo fantastycznych statystyk jakie notuje Marcin od momentu przejścia z Orlando do Phoenix (12,7 punktu, 9 zbiórek, 1,3 bloku) wygląda jednak na to, że to pierwszy sezon, w którym nie weźmie on udziału w playoff.

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp