PBG siódmy, AZS ósmy

Dodano: 27 marca 2011 23:39
PBG siódmy, AZS ósmy
Adam Więckowski, Informacja własna/plk.pl
MediaWiki

W ramach ostatniej kolejki sezonu zasadniczego Tauron Basket Ligi, PBG Basket Poznań podejmował na własnym parkiecie AZS Koszalin. Gospodarz musieli wygrać ten mecz, aby myśleć o pierwszej w historii klubu fazie play-off. Podopieczni Miliji Bogicevicia stanęli na wysokości zadania i zakończyli tegoroczne rozgrywki na siódmym miejscu.

Pomimo porażki, AZS zdołał utrzymać miejsce w pierwszej ósemce. Koszalinianie mogą mówić jednak o sporym szczęściu, ponieważ to dzięki porażkom Polonii Warszawa i Zastalu Zielona Góra, to właśnie oni zagrają z Asseco Prokomem Gdynia.

Od samego początku mecz był bardzo wyrównany. Trudno było wskazać faworyta i w Poznaniu mogło się zdarzyć dosłownie wszystko. Od pierwszego wyrzutu piłki dało się zauważyć, że stawka tego meczu jest wysoka. W obu zespołach królowała niedokładność i duża nerwowość. Koszykarze sporo faulowali i pudłowali z dosyć łatwych pozycji. Gra toczyła się "kosz za kosz" i po pierwszej kwarcie nie dało się ocenić, która z drużyn ma większe szanse na końcowy sukces. Poznaniacy oddali aż 19 rzutów z czego trafili zaledwie 6. W szeregach koszalinian na pochwałę zasługiwał wyłącznie Winsome Frazier i Grady Reynolds. Reszta zawodników mocno odczuwała presje i nie potrafiła się przełamać. Najgorzej zaprezentował się Grzegorz Arabas. Nie trafił ani razu, a dodatkowo zanotował istotną stratę i niepotrzebny faul. Po pierwszej części meczu nieznacznie prowadzili gospodarze w stosunku 18:16.

Druga odsłona spotkania była popisem Winsome'a Fraziera. Amerykanin w przeciągu półtorej minuty trzykrotnie trafił zza linii 6.75m. Tym samym wyprowadził swój zespół na nieznaczne prowadzenie, które w tym meczu było widokiem niezwykle rzadkim. Widząc taki, a nie inny obrót spraw, trener Akademików, Mariusz Karol dał chociaż przez chwilę odpocząć swoim podstawowym graczom. I tak, na parkiecie pojawił się Mirosław Łopatka. Center nie będzie mógł jednak zaliczyć swojego występu do udanych. W przeciągu 6 minut zanotował na swoim koncie aż 3 faule, dodatkowo nie trafił ani razu do kosza. Pomimo swojego wzrostu, nie mógł odpowiednio wcelować piłki spod samej tablicy! Łopatka szybko opuścił parkiet i do gry powrócili liderzy AZS. Dzięki temu,minimalna przewaga koszalinian utrzymała się do końca pierwszej połowy. Koszykarze schodzili do szatni przy wyniku 36:39 dla przyjezdnych.

Trzecia odsłona meczu była istną gehenną dla koszalińskich kibiców. Akademicy na przestrzeni całej kwarty zdobyli zaledwie 10 punktów. Nie wychodziło im nic, punkty zdobywali głównie poprzez rzuty wolne. Nie zawiódł jedynie Frazier, który dorzucił kolejną "trójkę" do swojego dorobku. Poznaniany również nie grzeszyli skutecznością, jednak zdołali zdobyć nieco więcej punktów i wyjść na minimalne prowadzenie. Przed ostateczną kwartą, koszykarze ze stolicy wielkopolski mieli trzypunktową "zaliczkę".

Ostatnia część spotkania była popisem gospodarzy. Sasa Ocokoljić oraz Piotr Stelmach doskonale rozpracowali obronę Akademików. Stelmach zdobył w tej kwarcie aż 11 punktów (3x3) i poprowadził swój zespół do bardzo ważnego zwycięstwa. Bez najmniejszych problemów uciekał obrońcom i wychodził na czyste pozycje, z których po prostu musiał trafić. Koszalinianie starali się rozpaczliwie odrabiać straty. Ostatnia część meczu rozpoczęła się dla nich znakomicie, bo kolejny raz za 3 trafił Frazier. Jednak na nic więcej nie było ich już później stać. Podopieczni Mariusza Karola za bardzo uwierzyli w swoje "dystansowe" umiejętności i notorycznie starali się dorzucić do swojego dorobku 3 punkty. Kilka nieskutecznych prób oddał Frazier oraz Arabas. Dodatkowo, Polak musiał zejść z boiska z powodu pięciu fauli. Poznaniany regularnie zwiększali przewagę, a przyjezdni mogli się tylko bezczynnie przyglądać jak kolejny raz tracą łatwe punkty. Straty odrabiali wyłącznie poprzez rzuty wolne (Reese x2, Milicić x2, Frazier x1, Bogavac x2). Taka taktyka nie mogła przynieść korzyści i Akademicy musieli przełknąć gorycz porażki. Ostatecznie kwarta zakończyła się wynikiem 27:20 i to głównie dzięki tej częśći meczu, podopieczni Miliji Bogicevicia zdołali awansować do fazy play-off.

Spory wpływ na wynik spotkania miała walka pod tablicami. Poznaniany wyraźnie przeważali w tej kwestii, zwyciężając statystycznie 44:29. Ponadto, koszykarze PBG zanotowali dwukrotnie więcej asyst (16:8).

Frustracji po meczu nie ukrywał trener AZS Koszalin, Mariusz Karol."Seria tych trójek, którą rozpoczął Ocokoljić w czwartej kwarcie, w takim meczu i w decydujących fragmentach, powoduje ciężką sytuację. Mecz staje się właściwie przegrany. Kiedy zostaje pięć minut do końca, jest naprawdę bardzo trudno odwrócić losy spotkania. Byłem wściekły na moich zawodników, bo uczulałem ich na rzuty za trzy punkty. Zrozumiałbym, gdyby zawodnik rzucał przy asyście obrońcy, ale w tym przypadku tego właśnie zabrakło.Powiedziałem moim zawodnikom, kiedy były około trzy minuty do końca, żeby grali spokojnie. Mieliśmy grać za dwa punkty. Wziąłem czas, powiedziałem, że gramy cierpliwie, a tu nagle moi koszykarze "walą" z siedmiu czy ośmiu metrów. Na takie sytuacje jako trener nie mam już wpływu."

Igor Milicić jest jednak zadowolony z przebiegu całego sezonu."Osiągnęliśmy maximum. Patrząc na indywidualne możliwości, trudno było coś więcej ugrać. Tym bardziej, że zmagaliśmy się ze sporymi problemami kadrowymi od samego początku sezonu."

PBG Basket Poznań - AZS Koszalin 79:69(18:16, 18:23, 16:10, 27:20)PBG: Stelmach 15, Tica 13, Kulig 11, Ocokoljić 11, Wiśniewski 10, Miller 7, Dąbrowski 6, Hawkins 6, Tuljković 0, Surmacz 0.AZS: Frazier 25, Milicić 11, Reese 11, Reynolds 10, Bogavac 6, Arabas 3, Śnieg 3, Łopatka 0

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp