Niewiarygodny mecz, genialny Gortat, wygrana Lakers
To był jeden z najbardziej niesamowitych meczów tego sezonu!
Phoenix Suns udowodnili, że nie poddadzą się w walce o Play-Offs i przeciwstawili się Mistrzom NBA. Los Angeles Lakers potrzebowali aż trzech dogrywek, aby ostatecznie wygrać 139:137!
To była pierwsza potrójna dogrywka w L.A. od roku...1969. Nic dziwnego, że Kobe Bryant miał minę, jakby grał w Finale NBA - zaciętą, szaloną - bo zwycięstwo w takim meczu przed własną publicznością to przecież coś, czego jeszcze nie ma. To on trafił kluczowy floater w samej końcówce, rzucając tym samym 42 punkty.
Gdzieś tam pomiędzy tymi heroicznymi zagraniami mogliśmy oglądać wielki mecz naszego Marcina Gortata. Polak zdobył 24 punkty i zebrał 16 piłek (do tego 2 bloki) przeciwko Mistrzom NBA. Zapakował też efektownie "z plecaka" w ważnym momencie.
"Jeziorowcy" zafundowali sobie ten horror, momentami wręcz absurdalny, trochę na własne życzenie. W normalnym czasie gry prowadzili już 88:67 i wydawało się, że po wszystkim, bo kończyła się trzecia kwarta. Nic z tego, "Słońca" dogoniły gospodarzy za sprawą gradu trójek. Heroicznych, wielkich zagrań i rzutów było w tym meczu tak wiele, że nawet nie ma sensu ich wszystkich wymieniać.
Musicie go zobaczyć!
"Powinniśmy się z nimi rozprawić, kiedy był na to czas" - mówił Lamar Odom, który także spudłował jeden z rzutów, który mógł załatwić sprawę. "Jestem zmęczony, chcę już iść do domu."