Dominujący Howard wystarczył na Cavaliers
Czy scenariusz tego spotkania mógł być inny?
Raczej nie, bo jeden z najbardziej bezpłciowych front courtów w lidze spotkał się nie tylko ze zbilansowną, silą i stałą w ofensywie ekipą, ale też z najbardziej dominującym środkowym w NBA. Tym samym Orlando Magic spokojnie wygrali z Cleveland Cavaliers 97:86.
"Superman" był oczywiście najlepszym zawodnikiem tego spotkania. Zdobył 28 punktów, zebrał 18 piłek, zablokował 4 rzuty, dołożył po 4 asysty i przechwyty. Wow! Ten statline naprawdę robi wrażenie. Dwight Howard był tej nocy po prostu wszędzie pokazując "Cavs", co znaczy dominacja. Jego podkoszowy partner Brandon Bass zdobył 22 "oczka", co oznacza, że starujący wysocy Orlando zdobyli łącznie 50 punktów, co nie jest częstą sytuacją.
Różnica w zbiorkach była widoczna, bo "Magia" wygrała deskę 47:38.
W ekipie gospodarzy wyróżnił się utalentowany JJ Hickson, który zdobył jednak tylko 18 punktów. Cavs byli tej nocy wyjątkowo bezbrawni.
Nie ucieszyło to jednak trenera Stana Van Gundy'ego. Zapytany o to, co wyniósł z tego zwycięstwa, odpowiedział krótko - "Nic. Wyciągnęliśmy z tego wygraną. Wygraliśmy i jedziemy dalej. Ten mecz za nami." Entuzjazm nieograniczony.