Hornets ulegają Celtics
Glen Davis i Ray Allen poprowadzili ubiegłej nocy Boston Celtics do zwycięstwa 89:85 na ciężkim terenie, jakim zawsze jest Nowy Orlean, zrównując się tym samym bilansem na Wschodzie z Chicago Bulls (49:19).
Ray Allen przyzwyczaił już do swoich występów w ten sposób, że jeśli "ma dzień", to po prostu trafia i nijak nie można temu zaradzić. Przekonali się o tym gracze "Szerszeni", przeciwko którym uzyskał 20 punktów.
Tyle samo zdobył zasługujący na spore pochwały Glen Davis, który wykonał świetną robotę w ataku, trafiając często z trudnych pozycji. Ponadto dorzucił do swego dorobku 8 zbiórek. Kolejny niemrawy występ zaliczył Rajon Rondo, który zakończył spotkanie z 9 punktami i 5 asystami na koncie. Na dodatek zderzył się kolanem z Garnettem i musiał opuścić parkiet. Jego "vis a vis" - Chris Paul zaliczył co prawda 15 asyst i 4 zbiórki, jednak kompletnie zawodził go celownik, gdyż nie trafił żadnego z 9 rzutów. W tym miejscu warto nadmienić, że podobną skutecznością wykazał się dzisiaj Paul Pierce (1/9), któremu przytrafił się już drugi taki występ w tym sezonie.
Pałeczkę w ataku przejął więc David West, który uprzykrzył życie podkoszowym Bostonu zdobywając w sumie 32 punkty i 8 zbiórek. 23 dołożył Marco Bellineli. O zwycięstwie Celtics mogła zadecydować także postawa rezerwowych, bowiem tę rywalizację w odniesieniu do zdobytych punktów wygrali goście aż 39:6.
Hornets po tej porażce zajmują 7 miejsce tracąc dwa zwycięstwa do wyprzedzających ich Portland Trail Blazers.