Kotwica pewnie pokonuje Zastal

Dodano: 19 marca 2011 19:57
Kotwica pewnie pokonuje Zastal
Adam Popek, Informacja własna
MediaWiki

Kołobrzeżanie w starciu z Zastalem wystąpili bez kontuzjowanych Marko Djuricia, Tomasza Zabłockiego i swojego najlepszego strzelca Teda Scotta. Nie przeszkodziło im to jednak w odniesieniu zwycięstwa, które wobec nadchodzącego końca sezonu ma niebagatelne znaczenie.

Podopieczni Tomasza Jankowskiego natomiast, po raz kolejny rozczarowali.

Takiej przykrej niespodzianki kibice zielonogórskiego teamu z pewnością się nie spodziewali. Zastal mimo ostatnich wahań formy miał w końcu zagrać na dobrym poziomie i wywieźć z nadmorskiego miasta komplet punktów. Nadzieje na to, prysły jednak po pierwszej kwarcie. Wtedy to, zmotywowani do zwycięstwa gospodarze włączyli drugi bieg i po kilku chwilach prowadzili różnicą 10 „oczek”. Ekipę Kotwicy warto pochwalić za zespołową grę. Nie da się ukryć, że w dużej mierze było to zasługą… braku Teda Scott’a, który generalnie preferuje bardziej indywidualne rozwiązania. Tego wieczoru jednak, godnie zastąpił go Anthony Fisher, który w całym meczu zdobył 21 punktów i był najjaśniejszym punktem kołobrzeżan. Dzięki temu, „Czarodzieje z Wydm” do przerwy prowadzili 46:34, co stawiało ich w zdecydowanie bardziej komfortowej sytuacji.

Po zmianie stron, zdający sobie sprawę z powagi sytuacji gracze Zastalu ochoczo ruszyli do odrabiania strat. W ich szeregach najaktywniejszy był James Maye, który stanowił największe zagrożenie dla defensorów Kotwicy. Tyle, że starania jego i całego zespołu Zastalu na niewiele się zdały, bowiem miejscowi nadal grali bardzo konsekwentnie i nie wpadali w panikę. Efektem tego, nie pozwolili odebrać sobie wypracowanej wcześniej przewagi i przed decydującą batalią, to oni byli na prowadzeniu. Wielu pewnie spodziewało się, że w ostatnich 10 minutach zielonogórzanie postawią wszystko na jedną kartę i momentalnie zaatakują. Wbrew pozorom jednak, obie drużyny zagrały bardzo ostrożnie, a piłka wpadająca do kosza była bardzo rzadkim widokiem. Na dowód tego wystarczy przytoczyć wynik ostatniej kwarty, który brzmiał 8:9! W związku z tym, Kotwica utrzymała dziesięciopunktową zaliczkę i zwyciężyła o ostatecznym rozrachunku 76:66, rehabilitując się tym samym za dotkliwą porażkę z AZS-em.

Kotwica Kołobrzeg – Zastal Zielona Góra 76:66 (21:20, 25:14, 22:23, 8:9)Kotwica: Anthony Fisher 21, Jessie Sapp 15, Darrel Harris 15 (13 zb), Łukasz Diduszko 10, Sławomir Sikora 7, Michał Wołoszyn 5, Bartosz Sarzało 3, Kenneth Henderson 0 Zastal: James Maye 20 (11 zb), Jakub Dłoniak 16, Walter Hodge 14, Chris Burgess 6 (13 zb), Tomasz Kęsicki 5, David Burgess 4, Marcin Flieger 1, Żarko Comagić 0, Marcin Chodkiewicz 0, Maciej Raczyński 0

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp