Energa Czarni znowu na deskach

Dodano: 18 marca 2011 23:11
Energa Czarni znowu na deskach
Adam Popek, Informacja własna
MediaWiki

Nie minęły dwa tygodnie, a podopieczni Dainiusa Adomaitisa znów doznali przykrej porażki. Tym razem, musieli uznać wyższość Anwilu Włocławek, który zwyciężył w ostatecznym rozrachunku 72:64 i w pełni zasłużenie zgarnął komplet punktów.

O wygranej wicemistrzów Polski przesądziła czwarta kwarta.

Zanim jednak to nastąpiło, w pojedynku tych uznanych firm panowała wyrównana walka i żadnej ze stron długo nie udawało się wypracować przewagi. Anwil swoją grę opierał przede wszystkim na podkoszowych graczach i przez pewien czas przynosiło to pozytywne efekty. Paul Miller nie miał, bowiem większych problemów w strefie podkoszowej i co chwilę notował na swoim koncie kolejne punkty. Goście próbowali przejąć inicjatywę rzutami z dystansu, ale zbyt wiele z nich nie trafiało do celu. Pod tym względem jeszcze gorzej było w drugiej kwarcie, kiedy to słupszczanie nadal przeżywali strzelecką niemoc, a wicemistrzowie Polski najwyraźniej postanowili im dorównać. Nie da się ukryć, że ucierpiało na tym całe widowisko i zniecierpliwieni kibice z nadzieją czekali na długą przerwę, licząc tym samym, że postawa obu zespołów ulegnie zmianie na plus.

Zgodnie z ich oczekiwaniami, po zmianie stron spotkanie zdecydowanie się ożywiło. Jedynym mankamentem dla włocławskich fanów pozostawał fakt, że dominować zaczęli gracze Czarnych. To właśnie oni, dzięki konsekwentnej grze w ataku nie tylko odrobili kilkupunktową stratę, ale wypracowali sobie też zaliczkę, która wobec uciekającego czasu dawała poczucie bezpieczeństwa. W ekipie „Czarnych Panter” bardzo dobrze poczynał sobie Jerel Blassingame, na którego można było liczyć w najważniejszych momentach.  Wszystko wskazywało na to, że Energa Czarni utrzymają do końca zaliczkę punktową i to im przyjdzie cieszyć się ze zwycięstwa po końcowej syrenie. Jednak ku zdumieniu wszystkich, w decydującej batalii podopieczni Emira Mutapcicia wznieśli się na wyżyny swoich umiejętności i pod każdym względem zdominowali rywala. Najaktywniejszy w tym wszystkim był rezerwowy Chris Thomas, który seryjnie zdobywał bezcenne punkty. Słupszczanie nie potrafili przeciwstawić się tej prawdziwej inwazji i ostatecznie musieli uznać wyższość przeciwnika, który w ten sposób zapewnił sobie spokojny weekend.Anwil Włocławek - Energa Czarni Słupsk 72:64 (19:15, 12:13, 14:22, 27:14) Anwil: Thomas 19, Miller 10, Majewski 10, Jovanović 8, Morrison 6, Thompson 5, Pluta 5, Berisha 5, Hajrić 2, Modrić 2. Energa Czarni: Blassingame 20, Jazvin 15, Białek 7, Roszyk 6, Davis 6, Leończyk 5, Bennerman 4, Szawarski 1, Cesnauskis 0.

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp