Zapowiedź 21 kolejki TBL

Dodano: 18 marca 2011 12:12
Zapowiedź 21 kolejki TBL
Adam Popek, Informacja własna
WikiMedia

Najbliższe trzy dni spędzone z Tauron Basket Ligą, dla koneserów basketu z pewnością nie będą czasem straconym. W nadchodzącej kolejce, nie zabraknie bowiem pojedynków na szczycie oraz rywalizacji drużyn z dołu tabeli, które zrobią wszystko, by osiągnąć jak najlepszy bilans na koniec sezonu zasadniczego.

Weekendowe zmagania rozpoczną się już w piątek, kiedy to Anwil podejmie na własnym parkiecie Energę Czarnych Słupsk.

Włocławianie mimo atutu własnej hali faworytem tej konfrontacji nie są. W ich szeregach nienagannie spisuje się właściwie tylko Paul Miller, a to zdecydowanie za mało, by zagrozić wiceliderowi rozgrywek. Ponadto, Anwil już od dłuższego czasu nie potrafi wygrać z drużyną z czołówki, co również nie pozostaje bez znaczenia. Słupszczanie natomiast, choć przed dwoma tygodniami zaliczyli przykrą wpadkę w meczu z Treflem, zażegnali już kryzys i znowu są bardzo groźni. Na poparcie tych słów wystarczy przytoczyć ich ostatnie zwycięstwo nad Asseco Prokomem, które właściwie zagwarantowało podopiecznym Dainiusa Adomaitisa miejsce na podium na koniec rundy zasadniczej. Wobec takich wydarzeń, Czarni będą mogli podejść do najbliższego spotkania nieco bardziej spokojni, co może okazać się ich atutem. Ciekawe, jak tym razem zaprezentuje się wyrastający na prawdziwego lidera ósmej ekipy poprzedniego sezonu Cameron Bennerman. To właśnie Amerykanin jest obecnie najważniejszym ogniwem w całej układance trenera Adomaitisa i z reguły dostarcza największą ilość punktów. W związku z tym, defensorzy Anwilu będą musieli mieć go na uwadze. Nie można także zapominać o Mantasie Cesnauskisie, który świetnie czuje się w roli jokera i może w pojedynkę przesądzić o losach meczu. Przeciwwagę dla niego powinien stanowić młodszy o 7 lat Dardan Berisha. Kosowianin, choć prezentuje nierówną formę, ostatnimi czasy wyraźnie nabrał pułapu i trener Emir Mutapcić z pewnością da mu szansę. Czy wicemistrzowie Polski nawiążą do lepszych czasów i pokonają Czarnych? Okaże się w piątek o godzinie 19. Transmisja z tego spotkania w PLK TV i TVP BYDGOSZCZ.

W Kołobrzegu z kolei, niemal pewna utrzymania Kotwica zmierzy się z zielonogórskim Zastalem. Dla gospodarzy, którym już w zasadzie nic nie grozi ten mecz będzie okazją do poprawienia sobie ogólnego bilansu. A nie da się ukryć, że ten mógłby być nieco lepszy. Ekipa z Winnego Grodu z kolei, zawita do hali Millenium opromieniona niesamowitym zwycięstwem nad, notabene największym rywalem Kotwicy, AZS-em Koszalin. Podopieczni Tomasza Jankowskiego, w starciu z „Akademikami” zdobyli aż 113 punktów, czym udowodnili zarówno sobie, jak i opinii publicznej, że mogą grać skutecznie. Czy w związku z tym można się spodziewać, że powtórzą ten wyczyn? To będzie zależne przede wszystkim od postawy w obronie kołobrzeżan. Trener Dariusz Szczubiał, niemal na każdym treningu szlifuje wraz z zespołem szybką rotację w obronie oraz ustawienie pozwalające na odcięcie od podań wysokiego gracza przeciwnika. Problem polega jednak na tym, że gracze Kotwicy nie zawsze są zdyscyplinowani w obronie i wszelkie braki starają się nadrobić w ofensywie. Tam, niepodzielnie króluje znany już w całej Polsce Ted Scott, który w najbliższym meczu będzie miał godnego rywala w osobie Waltera Hodge’a. Rozgrywający Zastalu, przed tygodniem zdobył aż 33 punkty, czym wzbudził uznanie wszystkich ekspertów. Ponadto, pasjonująco zapowiada się też rywalizacja najlepszego zbierającego ligi, Darrella Harrisa z jednym z bardziej doświadczonych środkowych, Chrisem Burgess’em. Obaj koszykarze posiadają wysokie umiejętności i niejednokrotnie przesądzali o losach meczów. Kto zatem będzie mógł cieszyć się po końcowej syrenie? Zobaczymy w sobotę o godzinie 18.

Kolejny trudny sprawdzian czeka Polpharmę. Podopiecznym Zorana Sretenovicia przyjdzie sprawdzić formę Mistrzów Polski, którzy z pewnością odczuwają niedosyt po pechowej porażce w Słupsku. W związku z tym, można zaryzykować tezę, że faworytem tej rywalizacji są właśnie gdynianie. Zresztą trudno się temu dziwić. Sezon zasadniczy zmierza nieuchronnie ku końcowi i mający jeszcze kilka pojedynków zaległych podopieczni Tomasa Pacesasa chcą osiągnąć jak najlepszy rezultat, by w kolejnej fazie mieć nieco łatwiej. Jednym z kroków, by to osiągnąć będzie pokonanie zdobywcy Pucharu Polski, co dla trójmiejskiego zespołu po odpadnięciu z rozgrywek międzynarodowych jest priorytetem. Trójmiejscy kibice, wszelkie nadzieje pokładają w graczach pierwszej piątki, wśród których jest m in. Daniel Ewing. Nieoczekiwanie, to właśnie amerykański rozgrywający w ostatnim czasie przejął rolę lidera i dyryguje poczynaniami całego zespołu. Czy poprowadzi swój team do wygranej w Stolicy Kociewia? Starogardzianie nie będą chcieli do tego dopuścić. Po ostatnich porażkach ich notowania spadły i aby zapobiec dalszemu regresowi, muszą ponownie wznieść się na wyżyny swoich umiejętności.  „Farmaceuci”, jeśli poważnie myślą o zdobyciu kompletu punktów, powinni zagrać zdecydowanie odważniej w ataku. Ostatnio właśnie ten element najbardziej szwankował w ich szeregach, co uznaje się za główny powód słabszych wyników. Wiele w tym kontekście będzie zależało od Roberta Skibniewskiego, który odpowiada za dogrywanie piłek do będących na czystych pozycjach partnerów. Czy Polpharma znów zatrybi i odbierze punkty bardziej utytułowanemu rywalowi? Przekonamy się w sobotę o godzinie 18.

Bardziej z górki powinien mieć AZS Koszalin. Podopiecznych Mariusza Karola czeka konfrontacja z pogodzoną ze spadkiem Siarką, która „Akademikom” nie powinna zagrozić. Dzieje się tak przynajmniej z dwóch powodów. Pierwszy z nich, wiąże się z wyjazdowym meczem na trudnym terenie, jakim niewątpliwie można nazwać koszalińską halę. W niej poległy już nie takie potęgi jak Siarka, więc trudno przypuszczać, by podopieczni Bogdana Pamuły akurat teraz sprawili niespodziankę. Drugi, to niewątpliwie obecna sytuacja tarnobrzeżan. W podkarpackim klubie są świadomi, że ich ekstraklasowy byt dobiega końca, a w takich momentach niezwykle trudno o motywację. Poza tym, trzeba mieć jeszcze na uwadze fakt, że bezlitośnie mogą wykorzystać to Amerykanie, którzy potraktują pozostałe spotkania, jako okazję do poprawienia sobie indywidualnych statystyk. Takie podejście na pewno nie pomoże zespołowi, więc wypada zapytać, czy można spodziewać się pogromu? To niewątpliwie skrajne określenie nie musi jednak wejść w życie. Paradoksalnie z powodu gospodarzy, którzy często, gdy nie czują zagrożenia nie wysilają się za nadto. Nie zmienia to jednak faktu, że AZS mający w swoim składzie takich graczy jak Grady Reynolds, czy Winsome Frazier będzie chciał sobie powetować porażkę z Zastalem, która chwały nadmorskiemu klubowi nie przyniosła. Jak potoczą się losy tej rywalizacji? Dowiemy się w sobotę o godzinie 18.

Emocjonująco zapowiada się spotkanie PGE Turowa Zgorzelec i PBG Basketu Poznań. Obie drużyny walczą, bowiem odpowiednio o miejsce na podium i udział w fazie play-off, co sprawia, że jak tlenu potrzebują kompletu punktów. Przed rozpoczęciem meczu jednak, bliżej tego celu wydają się być zgorzelczanie. Nie da się ukryć, że prezentują oni o wiele bardziej dojrzały basket i dzięki temu plasują się w górnych partiach tabeli. Poza tym, w kadrze meczowej jest o wiele więcej równorzędnych zawodników, co przekłada się na poziom ich gry. Takiego komfortu nie mają w Wielkopolsce. PBG Basket w dalszym ciągu bazuje na zaledwie kilku graczach, którzy w pojedynkę ciągną cały „wózek”. Wśród nich jest były koszykarz warszawskiej Polonii, Eddie Miller. Choć jego nazwisko niemal non stop przewija się w naszych zapowiedziach, to po raz kolejny należy go wyróżnić. Bez niego, poznaniacy nie mieli by na koncie 9 zwycięstw i walczyliby teraz prawdopodobnie o utrzymanie. W najbliższej kolejce, Millerowi jednak będzie niezwykle ciężko zabłysnąć. Podopieczni Jacka Winnickiego, prezentują w grze obronnej naprawdę wysoki poziom i trudno przypuszczać, by pozwolili mu się rozszaleć. Wobec tego, jedyną nadzieją dla Basketu pozostaje zespołowy styl gry, który jednak nie jest jego domeną. Czy mimo to, wielkopolska drużyna wywiezie z nadgranicznego miasta komplet punktów? Zobaczymy w niedzielę o godzinie 18. Transmisja z tego spotkania w TVP SPORT.  

W ostatnim spotkaniu 21 kolejki Tauron Basket Ligi, na parkiet w hali „Koło” wyjdą ekipy Polonii Warszawa i Trefla Sopot. Ta rywalizacja zapowiada się o tyle ciekawie, że obie drużyny są nieprzewidywalne i mogą stworzyć widowisko godne polecenia. Zresztą o tym, kibice Czarnych Koszul w tym sezonie przekonali się już niejednokrotnie. Podopieczni Wojciecha Kamińskiego, skazywani przed sezonem na spadek na swoim rozkładzie mają takie marki jak Polpharma Starogard Gdański, czy Anwil Włocławek, co najlepiej obrazuje potencjał warszawskiego zespołu. Trefl z kolei, w swoich szeregach ma graczy, którzy jeśli mają swój dzień, potrafią zagrać fenomenalnie, jak w starciu z Energą Czarnymi. Ponadto, na korzyść sopockiego klubu przemawia znacznie szersza kadra zespołu. Jak ważny jest to element wobec długiego sezonu, nikogo nie trzeba przekonywać i może on okazać się kluczowy w niedzielnej potyczce. Czy mimo to, warszawianie zdołają przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę? Wiele zależeć będzie od postawy graczy podkoszowych oraz Darnell’a Hinsona. To właśnie oni w dużej mierze odpowiadają za oblicze gry Polonii i aby stołeczny team mógł nawiązać równorzędną walkę z wyżej notowanym rywalem, muszą bez wątpienia stanąć na wysokości zadania. Poza tym, gospodarze, jeśli myślą o udziale w fazie play – off, nie mogę już pozwolić sobie na stratę punktów. Kto zatem odniesie w niedzielny wieczór większe korzyści. Przekonamy się w ostatni dzień tygodnia o godzinie 18.    

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp