Knicks przegrywają w ostatnich sekundach

Dodano: 16 marca 2011 10:56
Knicks przegrywają w ostatnich sekundach
Bartłomiej Berbeć, Informacja własna, zdjęcie: espn.com
WikiMedia

Problemem drużyn nie skupiających się na grze w defensywie są często wpadki z dużo niżej notowanymi zespołami, których zwyczajnie nie są w stanie danego dnia zatrzymać.

Ofiarą tego prawa padli ubiegłej nocy New York Knicks, którzy ulegli Indiana Pacers 119:117.

O wszystkim zadecydował game-winner gwiazdy gospodarzy, Danny Grangera. Skrzydłowy trafił z półdystansu na zaledwie 0,3 sekundy przed końcem meczu, przesądzając o jego losie. Zawodnik nie grał w niedzielnym meczu, w którym Pacers też pokonali New York w Madison Square Garden.

W tamtym spotkaniu rekord kariery pobił Tyler Hansbrough, rzucając 30 punktów. Wczoraj wyrównał ten wynik. Najwyraźniej Pacers mają w rywalu z "Big Apple" dobry match-up. Natomiast marzenia kibiców, którzy pojawiają się na trybunach z transparentami "We believe in Play-Offs" mają coraz większe szanse znaleźć odzwierciedlenie w rzeczywistości.

Końcówka meczu była bardzo zacięta. Najpierw wielki rzut trafił z półdystansu Darren Collison. Przy stanie 117:115 fenomenalnym wejście pod kosz z lewej strony przy linii końcowej popisał się Carmelo Anthony i był remis. Dalszy przebieg już znamy. Nowy Jork próbował odpowiedzieć alley-oopem do Landry Fieldsa, ale to się nie udało.

"Melo" zdobył tej nocy 29 "oczek" i był najlepszym strzelcem gości. 21 punktów dołożył Amar'e Stoudemire. Warto podkreślić występ Collisona - 21.

"Chcieliśmy ostatniego rzutu i chcieliśmy, by wykonał go Danny" - mówił zadowolony trener Frank Vogel. "To wszystkie szczegóły. Daj piłkę swojemu najlepszemu zawodnikowi i zadbaj, aby rzut był oddany równo z syreną." Wyszło perfekcyjnie.

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp